5 lat za 500 metrów? Białorusini złapali na granicy „nielegała”


Trochę wypił i bardzo śpieszył się do dziewczyny. Chciał więc pojechać do niej, łapiąc po drodze okazję. I nie było w tym nic nagannego, gdyby nie dzieląca ich zewnętrzna granica Unii Europejskiej.

Sygnał o nielegalnym naruszeniu granicy otrzymali wczoraj pogranicznicy z Lidy. A kiedy niezwłocznie ruszyli na miejsce incydentu, znaleźli ludzkie ślady prowadzące z Litwy na Białoruś. Trop po 500 metrach doprowadził ich do 25-letniego mieszkańca Sołecznik.

Młodzieniec był nietrzeźwy, a kiedy już się wyspał i doszedł trochę do siebie wyjaśnił, że bardzo chciał się spotkać ze swoją białoruską przyjaciółką. W tym celu zamierzał przejść granicę, a już po drugiej stronie złapać okazję i dojechać do Grodna, gdzie mieszka dziewczyna. Przygotował sobie na tę wyprawę 10 euro, które znaleźli przy nim funkcjonariusze.

Miłość na razie poczeka. Chyba, że obywatelka Białorusi sama – i to raczej przez legalne przejście graniczne z Unią Europejską i z litewską wizą w paszporcie – odwiedzi przyjaciela. Białoruscy pogranicznicy sprawdzili, że złapali go już na tym samym trzy lata temu. Teraz grozi mu więc deportacja i pięcioletni zakaz wjazdu do kraju.

cez, Biełsat za gpk.gov.by

www.belsat.eu/pl 

Zobacz też
Komentarze