Zemsta na Niaklajewie za wyjazd do Polski?


W piątek miński sąd zabronił byłemu kandydatowi na prezydenta opuszczanie Białorusi. Polityk zasugerował, że ma to związek z jego niedawną wizytą w Polsce, gdzie spotkał się m.in. z premierem Donaldem Tuskiem i ministrem Radosławem Sikorskim.

Uałdzimir Niaklajeu odbywa karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na dwa lata za naruszenie porządku publicznego podczas demonstracji opozycji 19 grudnia ub. r. Obecnie sąd postanowił zaostrzyć zasady warunkowego zwolnienia. Niaklajeu, nie może teraz brać udziału ani organizować jakichkolwiek wydarzeń masowych, wyjeżdżać za granicę Mińska bez zgody milicji oraz opuszczać Białorusi do końca wyroku. Oprócz tego polityk musi co tydzień rejestrować się na milicji oraz obowiązkowo przebywać w domu codziennie w g. 20.00-6.00.

Sąd nie przychylił się do wniosku milicji, by zabronić skazanemu przebywania w miejscach gdzie podaje się alkohol.

Niaklajeu, który jest również znanym białoruskim poetą i szefem obywatelskiej akcji „Mów prawdę!”, nazwał decyzję sądu „bezpośrednim zakazem wykonywania zawodu” i zapowiedział, że nie podporządkuje się postanowieniom sądu, które uznał za niesprawiedliwe.

Polityk zamierza uczestniczyć we wszystkich działaniach, w których udział uzna za wartościowy. Niaklajeu stwierdził również, że jego ostanie wyjazdy na Litwę i do Polski były „ryzykiem”, które jednak warto było podjąć dla dobra Białorusi.

Oni i tak mnie ograniczyli we wszystkim w czym mogli, jednak i to im nie wystarczyło. Nie wiem, w jaki sposób oni teraz będą mnie ograniczać, chyba będą mnie musieli związywać żebym nie mógł się spotykać z ludźmi” – dodał, zapowiadając, że nie zaprzestanie spotkań ze swoimi zwolennikami.

Polityk nie uczestniczył w posiedzeniu sądu – spotkał się jedynie z dziennikarzami przed budynkiem, gdzie skomentował podjęte decyzje.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze