Fordor Mirzajanau nie zamierza prosić Łukaszenki o łaskę


Na długo wyczekiwane spotkanie do kolonii karnej „Wilcze nory” przyjechała rodzina Fiodara Mirzajanawa w tym 80-letnia babcia skazanego.

Obawialiśmy się czy babcia Fiodara zniesie taką podróż. Jednak ona uparła się, że pojedzie. Mówiła, że może to być dla niej już ostatnia okazja, aby zobaczyć wnuka” – powiedziała, po wizycie w kolonii karnej matka więźnia politycznego, Ludmiła Mirzajanawa. Opowiedziała również o olbrzymim szoku, jaki przeżyła 80-letnia Nina Wasileuna: „Gdy tylko zobaczyła więzienne ogrodzenie, usłyszała szczekanie psów, strzegących więźniów, od razu przypomniała sobie rok 1941. Właśnie przy takich samych dźwiękach do jej rodzinnej wsi pod Kleckiem przybyli faszyści”.

Jak poinformowała Mirzajanawa jej syn podczas pobytu w kolonii bardzo zmężniał, jest pewny siebie, spokojny. Zapewnił ją również, że nie podda się namowom administracji kolonii i nie zamierza pisać żadnej prośby o ułaskawienie.

Fiodar prosił, abym pozdrowiła i podziękowała wszystkim, którzy wspierają go: niezależnym dziennikarzom i redakcjom, które wysyłają do kolonii swoje gazety, kolegom z roku czy bliskim innych więźniów politycznych, którzy piszą do niego listy, wysyłają paczki. Wszelkie przejawy solidarności są dla niego bardzo ważne” – powiedziała Ludmiła Mirzajanawa.

Kobieta po krótkiej wizycie w kolonii nazwała ją miejscem, gdzie weryfikują się wszystkie przekonania człowieka. „Jednak mój syn wytrzymuje to wszystko, bowiem jego przekonania są silniejsze, niż ludzi, którzy próbują go złamać” – dodała.

Fiodar Mirzaniau, student białoruskiego uniwersytetu ekonomicznego został skazany na trzy lata kolonii karnej za udział w demonstracji przeciwko fałszowaniu wyborów prezydenckich 19 grudnia ub.r. Mężczyzna nie przyznał się do winy. „Nadal zamierzam walczyć i trzymam się tego, że nie było żadnych zamieszek, a sfałszowanie wyborów” – napisał Fiodar w jednym ze swoich listów.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze