Pratasenia: Nie róbcie ze mnie ani bohatera, ani zdrajcy


Jeden z ułaskawionych wczoraj więźniów politycznych przyznał w rozmowie z Biełsatem, że napisał do Łukaszenki prośbę o darowanie kary a także przyznał się do winy. „Napisałem to samo, co mówiłem w sądzie. Jestem winny tego, że rozbroiłem milicjanta – zabrałem mu tarczę a także uderzałem w nią” – powiedział Andrej Pratasenia.

Pratasenia już wcześniej, 11 sierpnia br. otrzymał propozycję napisania prośby o ułaskawienie jednak wtedy odmówił. Uwolniono wówczas dziewięć osób. „Dlaczego za pierwszym razem odmówiłem, a potem się zgodziłem – ciężko wytłumaczyć. Musicie to po prostu przyjąć do wiadomości. Nie trzeba robić ze mnie żadnego bohatera, ani zdrajcy. Jeśli chciałbym to wszystko wytłumaczyć, musiałbym napisać książkę” – powiedział Pratasenia.

Bohaterami są właśnie ci, którzy nie przyznali się do czegoś, czego nie zrobili. Ci, który nie zdradzili swojego imienia, do końca byli wierni swojemu sumieniu. Wielkim szacunkiem darzę Mikitę Lichawida – w gazetach czytałem o tym, jak otwarcie walczy z systemem. Udało mu się zachować honor, postępuje zgodnie ze swoim sumieniem” – dodał.

Wczoraj Aleksander Łukaszenka ułaskawił czterech więźniów politycznych: Alesia Kirkiewicza, Zmiciera Darnina, Aleha Hniedczyka a także Andreja Pratasenia. Jak poinformowała służba prasowa prezydenta, Łukaszenka podjął taką decyzję po rozpatrzeniu ich próśb. „Skazani wyrazili skruchę, przyznali się do winy i złamania prawa a także obiecali ściśle przestrzegać w przyszłości białoruskiego prawa” – napisano w oświadczeniu.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze