Nic nie robienie będzie karalne


Białoruski rząd przygotował projekt ustawy, przewidujący że wszelkie masowe zgromadzenia obywateli w jednym miejscu, bez względu na cel będą uznawane za nielegalne demonstracje. Ma to być odpowiedzią na serię milczących protestów odbywających się pod hasłem „Rewolucja przez sieci społecznościowe”, w czasie których uczestnicy jedynie klaskaniem i tupaniem wyrażają swój sprzeciw wobec władz.

Rada Ministrów złożyła do białoruskiego parlamentu projekt ustawy „O wprowadzeniu zmian i uzupełnienia ustawy Republiki Białoruś ws. masowych imprez na Białorusi”. Najważniejszy punkt projektu mówi, że każde zgromadzenie obywateli w miejscu publicznym (w tym również na ulicach) organizowane przez internet, sieci społecznościowe itp. o konkretnej godzinie w celu zademonstrowania swoich społeczno politycznych poglądów lub protestowania, będzie uznawane za nielegalną demonstrację. Dokument zwraca uwagę, że nielegalne będzie gromadzenie się w celu „wcześniej zaplanowanego dokonywania lub niedokonywania działań” w miejscach publicznych.

Projekt ustawy przewiduje również zwiększenie uprawnień milicji i innych współpracowników organów ścigania. Zgodnie z projektem zostaną zalegalizowane ich dotychczasowe działania: odgradzanie miejsca masowych akcji, fotografowanie oraz nagrywanie uczestników. Funkcjonariusze będą też mogli rozkazać zgromadzonym opuścić miejsce masowej imprezy a także zablokować obywatelom dostęp do miejsca gromadzenia.

Zdaniem białoruskiego politologa, Harrego Pahaniajły, wprowadzenie takich zmian w projekcie było nieuniknione. „Białoruś w stu procentach jest państwem policyjnym. Tu prawo nie jest tworzone dla obywateli, ale po to aby odebrać im wszelkie swobody. Władze nie wiedziały o co oskarżać uczestników milczących protestów, pojawiła się luka w prawie – a więc nie pozostało i nic innego, jak tę lukę zapełnić” – powiedział.

Mimo braku odpowiednich umocowań prawnych również dotychczas milicja radziła sobie z uczestnikami milczących protestów, którzy od 8 czerwca br. wychodzą na place i ulice białoruskich miast. Od początku trwania akcji służby specjalne aresztowały około dwóch tysięcy osób, których oskarżano głównie o „drobne chuligaństwo”. Zgodnie nową ustawą wykroczeniem będzie już samo zwoływanie się przez internet oraz nawet milczenie w miejscach publicznych.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze