Nieudany milczący protest


Nowa formuła akcji „Rewolucja przez sieci społecznościowe” nie zdała egzaminu. Na największy miński bazar Kamarouka o godz. 13.00 czasu białoruskiego przyszło niewielu protestujących.

Do tej pory uczestnicy spotykali się w środę o godz. 19 na centralnych placach białoruskich miast by oklaskami i tupaniem okazać sprzeciw wobec władzy. Tym razem miejsce i czas akcji zmieniono.

Milicja jak zwykle starannie przygotowała się do demonstracji. Ponownie został zablokowany dostęp do popularnej na Białorusi sieci społecznościowej VKontakcie, przez którą kontaktują się uczestnicy akcji. Na mińskim bazarze pojawiło się dzisiaj wielu milicjantów. Część z nich trzymała krótkofalówki, inni po cywilnemu krążyli wśród osób robiących zakupy i nagrywali ich twarze. Jak poinformowała korespondentka Biełsatu akcja po prostu nie odbyła się. „Można było odnieść takie wrażenie, że o wezwaniu do uczestnictwa w proteście słyszeli tylko milicjanci i dziennikarze.” Dziennikarze zostali wpuszczeni na teren bazaru, jednak zabroniono im robić zdjęcia i filmować.

Jak poinformowało Radio Swaboda na bazarze w Mohylewie pojawiło się około dziesięciu osób. Z telefonów słychać było zabroniony przez władzę utwór Wiktora Coja „Zmian”, jednak protestujący nie zwrócili na siebie uwagi ani milicji, ani sprzedawców.

Milczące protesty „Rewolucja przez sieci społecznościowe” odbywają się na Białorusi w każdą środę od 8 czerwca. Od początku trwania akcji w całym kraju aresztowano już około 1900 osób. Służby zatrzymują przypadkowych manifestantów i obchodzą się z nimi w brutalny sposób.

Niestety to już druga z kolei akcja, która zakończyła się niepowodzeniem. W ubiegłym tygodniu udział w niej wzięło niewielu protestujących. Uczestnicy protestów są niezadowoleni ze zmian formatu akcji wprowadzanych przez organizatorów. Obawiają się oni, że nie do wszystkich docierają informacje na ten temat. Demonstranci krytykują również pomysł przeniesienia protestu na sobotę.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze