W Mińsku znów działali tajniacy


Mimo zapowiedzi białoruskiego prokuratora generalnego Iwana Wasilewicza, podczas środowej ulicznej akcji, protestujący nadal byli wyłapywani przez milicjantów po cywilnemu. Według relacji korespondenta Biełsatu w Mińsku zatrzymano kilkadziesiąt osób. Aresztowani byli umieszczani w milicyjnych więźniarkach lub w nieoznakowanych mikrobusach bez numerów rejestracyjnych. Milicja również przeszukiwała dziennikarzy – dokładnie kontrolując ich akredytacje. Funkcjonariusze przeszkadzali w fotografowaniu zajść . W pewnym momencie, kierujący akcją rozpraszania demonstracji, wiceszef mińskiej milicji Iahr Jausejeu zażądał by dziennikarze opuścili miejsce demonstracji. Nie zostały więc również spełnione obietnice generalnego, który zapowiedział, że milicja nie będzie nękać dziennikarzy o ile posiadają akredytacje. W czasie akcji zatrzymano dziennikarza „Europejskiego Radia dla Białorusi” Cimafieja Skibenkę. Do aresztu trafiła również matka więzienia politycznego Mikity Lichawida.

W odróżnieniu od ubiegłotygodniowej, tym razem uczestnicy by wyrazić swój protest powrócili do oklasków i tupania. W zeszłą środę organizatorzy prosili jedynie o ustawienie budzików w swoich komórkach na godzinę 20.00.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze