Prokuratura wstawia się za dziennikarzami


Białoruski prokurator generalny w swoim liście do szefa MSW wziął w obronę dziennikarzy zatrzymywanych podczas akcji milczącego protestu. Ryhor Wasilewicz przypomniał ministrowi spraw wewnętrznych Anatolowi Kuliaszowowi o obowiązku szanowania praw dziennikarzy.

13 lipca br. Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy zwróciło się do prokuratora w związku licznymi zatrzymaniami pracowników mediów podczas milczących protestów. Napisali w nim o problemach, jakie stwarza milicja, w wykonywaniu swojej pracy – dziennikarze są bowiem zatrzymywani, odbierane im są nagrania i zdjęcia, niszczony jest sprzęt.

Ryhor Wasilewicz podkreślił w swoim liście, że dziennikarz, zgodnie z prawem może uczestniczyć oraz przekazywać informacje z różnego rodzaju demonstracji. Przy czym zaznaczył, że dziennikarze są zobowiązani wykonywać polecenia milicji, szanować prawo, oraz gdy zostaną poproszeni, okazywać swój identyfikator. Zagraniczni dziennikarze mogą pracować na Białorusi wyłącznie posiadając ważną akredytację.

Prokurator w swoim liście napisał: „Należy pamiętać, że gromadzenie i przekazywanie przez dziennikarzy informacji z miejsc, w których odbywają się demonstracje, pikiety i inne zgromadzenia jest zgodne z prawem. W związku z tym należy egzekwować prawo w taki sposób, aby i organy broniące prawa i dziennikarze mogli wykonywać swoje obowiązki i swobodnie korzystać ze swoich praw.”

Politolog Walancin Stefanowicz sceptyczne odnosi się do listu prokuratora . Jego zdaniem nikogo on w MSW nie przestraszy. „Przecież tam jeden drugiego broni, wiedzą, że są bezpieczni. Może gdyby pokazywać publicznie, który z tajniaków złamał prawo, udostępniać nagrania wideo. Gdyby pociągać do odpowiedzialności konkretne osoby. Ale taki list nie oznacza zupełnie nic.” – dodał w rozmowie z Biełsatem.

Według Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy od początku cotygodniowych „Rewolucji przez sieci społecznościowe” aresztowano w sumie 88 dziennikarzy. Jak poinformował prokurator generalny wszystkie przypadki, w których dziennikarze oskarżeni zostali zostaną jeszcze raz sprawdzone. Niestety prokurator ujął się jedynie za dziennikarzami, których pracodawcy otrzymali akredytacje na Białorusi. Współpracownicy TV Biełsat nie posiadają takiej ochrony prawnej, gdyż ministerstwo informacji kilkakrotnie odmówiło wydania akredytacji dla przedstawicielstwa stacji w Mińsku, tłumacząc że telewizja łamie prawo działając bez akredytacji.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze