Nasza Niwa nadal będzie wychodzić


Najwyższy Sąd Gospodarczy na Białorusi wznowił dzisiaj rozprawę przeciwko jednej z najstarszych białoruskich gazet „Nasza Niwa”. Gazecie groziło zamknięcie za rzekome naruszenie ustawy o mediach. Nasza Niwa w ciągu roku trzykrotne otrzymała ostrzeżenie od ministerstwa informacji, co jest podstawą do odebrania pozwolenia na działalność wydawniczą

Ministerstwo informacji nazwało nieprawdziwą podaną przez gazetę informację na temat kwietniowego wybuchu w mińskim metrze. Chodziło o notatkę prasową pt. „Dziewczyna leżała pod gruzami, gdy Łukaszenka składał kwiaty.” Zdaniem ministerstwa wiadomość była niesprawdzona i wprowadzała czytelników w błąd.

Tym razem jednak władze okazały się łaskawe dla opozycyjnej gazety – stronom udało się zawrzeć porozumienie. Ministerstwo wycofało swoje oskarżenia – Nasza Niwa ma jedynie opłacić wszystkie sądowe koszty w wysokości 700 tys. białoruskich rubli (ok. 400 zł). W każdej chwili jednak ministerstwo może ogłosić kolejne ostrzeżenie wobec gazety. Cytowani przez agencję Biełapan pracownicy Naszej Niwy, nazwali decyzję ministerstwa „przebłyskiem zdrowego rozsądku”. Ich zdaniem miały na nią wpływ liczne listy w obronie gazety wysłane przez czytelników.

W sądzie pojawiło się kilkadziesiąt czytelników Naszej Niwy, w tym również byli kandydaci na prezydenta Uładzimir Niakliajeu oraz Ryhor Kastusiou.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze