Władze milczą w sprawie wybuchu w mińskim metrze


Trzy miesiące po zamachu w mińskim metrze nadal nie jest znany termin zakończenia śledztwa, mimo że organy ścigania w ciągu jednego dnia znalazły podejrzanych a prezydent Łukaszenka publicznie opowiadał o ich winie.

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń zatrzymani były również odpowiedzialni za wybuchy w Witebsku w 2005 r. i w Mińsku podczas święta niepodległości w 2008 r. Wtedy jednak nie zakwalifikowano tamtych eksplozji jako aktów terrorystycznych a jedynie jako przypadki zwykłego chuligaństwa. Według obrońcy praw człowieka Garego Paganiały, śledczy przez to mniej przykładali się do wykrycia sprawców. Jego zdaniem, gdyby wtedy udało się zatrzymać winnych, kwietniowej tragedii mogłoby nie być.

Dziennikarz śledczy Siarhiej Sacuk rozumie, dlaczego śledczy nie informują o toku dochodzenia. Jego zdaniem zależy im na nagłośnieniu sprawy, jednak nie chcą, aby ujawnione dowody zostały podważone w sądzie. „Jak należy ocenić dziewczynę, która wiedziała o planowanym ataku terrorystycznym, jednak nie powiadomiła o nim? – powiedział Sacuk. – „Wiedziała, że wybuch ma nastąpić, nie wiedziała jednak gdzie. Należy uznać ją za współwinną, czy nie? Jeśli w śledztwie pojawiłyby się teraz dowody obciążające ją i zostałyby one ujawnione, społeczeństwo natychmiast zaczęłoby na ten temat dyskutować. Wyrok sądu mógłby być już w tym wypadku nieobiektywny, sąd mógłby kierować się w nim opinią publiczną.” – dodał.

Prawdopodobnie proces podejrzanych o dokonanie aktu terrorystycznego będzie otwarty. „Wierzę w to, że śledczy wyrażą zgodę na udział obywateli w rozprawie. Jednak w naszym kraju to ktoś inny decyduje o tym, jak będzie ona wyglądać” – powiedział Sacuk. Jego zdaniem zamknięty proces może negatywnie wpłynąć na opinię publiczną. Większość Białorusinów wierzy bowiem w oficjalną wersję śledztwa, jednak niektórzy nie wykluczają innego scenariusza. „Ludzie uważają, że śledczy mogą coś ukrywać, tak więc sam fakt czy rozprawa będzie jawna, czy zamknięta może mieć ogromny wpływ na późniejsze opinie” – podkreślił ekspert.

Zdaniem Siarhieja Sacuka w śledztwie jest kilka sprzeczności. „W pierwszej wersji mówiono, że bomba była wypełniona kawałkami prętów zbrojeniowych, jednak nikt wtedy nie wspomniał o znajdujących się w niej kulkach. Istnienie tych elementów zostało potwierdzone dopiero po przeszukaniach u podejrzanych.” – powiedział w rozmowie z Biełsatem.

11 kwietnia w na stacji metra Oktiabrskaja w Mińsku wybuchła bomba domowej roboty. W zamachu zginęło 15 osób, około 200 trafiło do szpitali. Prezydent Łukaszenka i inni przedstawiciele białoruskich władz podczas swoich wystąpień sugerowali, że zamachowi winna jest atmosfera demokratyzacji, jaka miała miejsce przed wyborami. Mimo zapewnień władz, że wina sprawców zostanie jak najszybciej uwodniona, nadal nie pojawiła się nawet informacja o terminie zakończenia śledztwa. Zdaniem Garego Paganiajły sprawa do sądu może trafić najszybciej za pięć miesięcy.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze