Dziennikarza Biełsatu aresztowano, ale materiał dotarł


Podczas środowej akcji protestacyjnej w kilkudziesięciu białoruskich miastach milicja zatrzymała bezprecedensową liczbę 25 dziennikarzy – zarówno białoruskich jak i zagranicznych. Większość wypuszczono po paru godzinach, jednak kilku, w tym operatora Biełsatu Siarhieja Kawalioua skazano na 10 dni aresztu za „drobne chuligaństwo”, mimo iż jedynie wypełniali oni swoje zawodowe obowiązki w miejscu protestów społecznych.

Uczestników akcji oraz dziennikarzy łapano na oślep – milicjanci w cywilnym przebraniu wyrywali z tłumu protestujących pojedyncze osoby i ciągnęli je do podstawionych autobusów. W całym kraju w ciągu jednego dnia zatrzymano ponad 380 osób. Operator Siarhiej Kawialiou, który filmował protest przy Pałacu Lodowym w Mińsku zdołał zrobić zaledwie kilka ujęć po czym rzuciło się na niego trzech milicjantów po cywilnemu. Mimo próby ucieczki, został dogoniony i brutalnie obezwładniony. Zdążył jednak po drodze niepostrzeżenie wyrzucić na trawnik kasetę z nagranym materiałem.

Jeden z uczestników akcji protestacyjnej podniósł tę kasetę i zaniósł ją do redakcji Radia Swaboda w Mińsku. Dziennikarze Swabody umieścili nagranie wideo w internecie. Dzięki temu jeszcze kilka twarzy milicjantów biorących co środę udział w bezprecedensowych łapankach na ulicy białoruskich miast stało się powszechnie znanych. Białoruscy obrońcy praw człowieka wiążą brutalne traktowanie dziennikarzy podczas akcji protestu właśnie z tym. Twierdzą, że milicjanci, doskonale wiedzący, że łamią prawo, chcą uniknąć późniejszej odpowiedzialności.

W czwartek kierownictwo białoruskiej Akademii MSW nakazało wszystkim swoim kursantom usunięcie profili z internetowych sieci społecznościowych, przez które byli łatwo identyfikowani dzięki zdjęciom niezależnych dziennikarzy podczas rozpędzania akcji protestu na Białorusi. Tym, którzy nie zlikwidują swoich profili do końca tygodnia, grozi relegowanie z uczelni.

belsat.eu

Zobacz też
Komentarze