380 osób zatrzymanch w czasie święta niepodległości Białorusi


Podczas wczorajszych obchodów oficjalnego święta niepodległości milicja i służby specjalne zatrzymały na całej Białorusi ponad 380 uczestników akcji „Rewolucja przez sieci społecznościowe”, którzy dzisiaj staną przed sądem – wynika z informacji białoruskich obrońców praw człowieka z organizacji Wiasna.

W niedzielę, 3 lipca na Białorusi obchodzono oficjalne święto niepodległości – 67 rocznicę wyzwolenia Mińska przez Armię Czerwoną. Z tej okazji w Mińsku odbyła się parada wojskowa, podczas której przez centrum miasta przemaszerowały oddziały wojskowe, przejechały czołgi i traktory. Na uroczystości przemawiał również prezydent Łukaszenka.

Również organizatorzy akcji „Rewolucja poprzez sieci społecznościowe” postanowili wyrazić swój sprzeciw wobec władz podczas oficjalnych obchodów. Wieczorem 1 lipca br. w internecie pojawił się plan działania. Jednak już 2 lipca br. strona grupy na popularnym portalu społecznościowym Vkontaktie.ru została zablokowana dla użytkowników. Osoby chcące wziąć udział w akcji kontaktowały się więc przez inne grupy. W Mińsku można było znaleźć też ulotki informacyjne.

Pierwsza część protestów miała się odbyć w czasie przemowy Aleksandra Łukaszenki. Uczestnicy mieli podejść jak najbliżej trybuny i zagłuszyć oklaskami występ prezydenta. Jednak samo dostanie się na paradę było bardzo trudne, bo wszyscy uczestnicy byli bardzo dokładnie przeszukiwani. Milicja natychmiast wyłapywała klaszczących. Aresztowano około 70 osób. Niespodziewanie jednak Łukaszenka nie otrzymał braw od swoich zwolenników, którzy przestraszyli się aresztowań. Już kilka dni wcześniej zastępca kierownika milicji Ihar Jausjejeu uprzedził, że milicja będzie umiała odróżnić właściwe oklaski od prowokacji.

Podczas drugiej części protestu mieszkańcy Mińska spotkali się na placu obok dworca kolejowego. Klaskali oraz tupali na znak protestu. Milicja rozpędzała demonstrujących w bardzo brutalny sposób. Używała gazu łzawiącego, doszło do pobić. Zatrzymano wtedy około 100 osób w tym również dziennikarzy. Protestujących zatrzymywali głównie młodzi mężczyźni w cywilnych ubraniach.

Trzecia część protestu odbyła o godz. 23 po zakończeniu koncertu i fajerwerkach. Protest został jednak zgłuszony przez głośną muzykę, dochodzącą ze sceny. Milicja jednak, gdy tylko zauważała klaszczących, natychmiast wyprowadzała ich z imprezy. Oklasków również nie otrzymały gwiazdy występujące na koncercie. Ludzie, którzy przybyli na imprezę nie chcieli być osądzeni o udział w demonstracji.

Spokojnie, bez żadnych zatrzymań przeszedł protest w Bobrujsku. Milicja dała do zrozumienia demonstrującym, że zatrzymywać nikogo nie zamierza. Kiedy uczestnicy akcji rozpoczęli klaskać milicjanci odwracali się bądź odchodzili w głąb parku.

Ponad 1000 osób zebrało się na placu w Mohylewie. Rozpoczęły się bardzo szybkie i brutalne zatrzymania. Aresztowano kilkadziesiąt osób w tym również obrońcę praw człowieka Barysa Buhelia.

Na milczącym proteście w Grodnie aresztowano między innymi trzech dziennikarzy Biełsatu, Andreja Fralowa, Alesia Dzianisawa i Mikołę Diatczenię. Dziennikarzy przewieziono do aresztu, zostali oskarżeni udział w nielegalnej akcji. Dzisiaj w grodzieńskim sądzie odbędzie się rozprawa . W Grodnie aresztowano również Grażynę Szałkiewicz, córka znanego białoruskiego barda, Wiktora Szałkiewicza. W niedzielę po południu do aresztu trafił również działacz związku Polaków na Białorusi Igor Bancer. Oskarża się go o rzekome zorganizowanie pikiety 28 czerwca br. podczas procesu korespondenta Gazety Wyborczej Andrzeja Poczobuta.

Protesty odbyły się również w mniejszych miastach. W Smaliawiczach w obwodzie mińskim podczas protestu aresztowano wiele osób. Do aresztu na pół godziny trafił półtoraroczny syn Wolhi Czajczyc, którego milicja zatrzymała razem z dziadkiem. Dziecko zostało oddane matce dopiero na skutek jej stanowczych żądań.

Seria protestów to efekt internetowej inicjatywy „Rewolucja przez sieci społecznościowe.” Uczestnicy zwołują się przez strony Facebook.com i jego rosyjski odpowiednik Vkontaktie.ru, wychodzą na główne place białoruskich miast. By nie dawać pretekstu do zatrzymań nie wznoszą okrzyków i nie używają zakazanej symboliki a jedynie klaskaniem i tupaniem wyrażają swój sprzeciw wobec władz. W niedzielę na Białorusi zatrzymano ponad 300 osób, którzy dziś staną przed sądami. Dotychczas demonstranci byli oskarżani głównie o rzekome dokonywanie „drobnych czynów chuligańskich”, obecnie w milicyjnych protokołach zaczynają pojawiać się zarzuty o udział w nielegalnych demonstracjach.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze