Andrzej Poczobut usłyszy wyrok 5 lipca


W grodzieńskim sądzie wznowiono proces korespondenta Gazety Wyborczej. Andrzej Poczobut oskarżony jest o zniesławienie i obrazę prezydenta Łukaszenki – co zdaniem prokuratury zasługuje na wyrok trzech lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie.

Podczas dzisiejszej rozprawy sąd dopuścił do głosu adwokatów oskarżonego, którzy zwracali uwagę na liczne nieprawidłowości podczas zatrzymania i procesu dziennikarza. Zdaniem obrońców niedopuszczalne jest, że podczas procesów, w charakterze ekspertów występowali funkcjonariusze państwowi – pracownicy oddziałów ideologii. Sąd zadecydował, że dziennikarz będzie mógł wygłosić ostatnie słowo dopiero przed ogłoszeniem wyroku – 5 lipca br. o godz. 10 czasu białoruskiego.

Przed sądem zgromadziło się ok. 60 osób by wyrazić swoje wsparcie dla dziennikarza. Pod budynek przyszli członkowie rodziny, znajomi Poczobuta oraz niezależni dziennikarze i obrońcy praw człowieka. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu sąd zadecydował, że rozprawa będzie zamknięta.

Zdaniem dziennikarza Biełsatu Pawła Mażejki, który w przeszłości został skazany w podobnym procesie, władze irytuje odwaga dziennikarza w wyrażaniu swojego sprzeciwu. „Niestety obawiam się, że wyrok będzie bardzo surowy, choć Andrzej Poczobut nie zrobił niczego, co narażałoby go na odpowiedzialność karną” – dodał.

Matka oskarżonego podkreśliła, że jej syna prześladują za to, że jest aktywistą Związku Polaków na Białorusi i za jego aktywność dziennikarską. „Gdy niedawno nie wpuszczono do EU białoruskich dziennikarzy z mediów państwowych, Łukaszenka oburzał się, że to zemsta za to, że oni piszą prawdę. Mój syn właśnie pisał prawdę i za to go sądzą.” – powiedziała w rozmowie z Biełsatem.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze