Aleh Manajeu: na Białorusi rośnie poczucie niesprawiedliwości


Białoruski socjolog przedstawił wyniki ostatnich badań opinii publicznej przeprowadzonych przez niezależny instytut NISEPI w połowie maja. Jego zdaniem w sytuacji rosnącego niezadowolenia społecznego, opozycja powinna w swoich programach i hasłach odwoływać się do kwestii socjalnych by przyciągnąć nowych zwolenników.

Według badania, Białorusini boleśnie odczuwają problemy gospodarcze we własnym kraju. Ponad 50 proc. respondentów odpowiedziało, że ich dochody „ledwie starczają na wyżywienie”, 75 proc. nie starcza pieniędzy na zakupy odzieży i obuwia, a 97 proc. nie stać na zakup takich dóbr jak lodówka czy pralka itp.

Białorusini również z rezerwą odnoszą się do kar na jakie zostali skazani uczestnicy grudniowej demonstracji opozycji. Według badania 28 procent uważa, że skazani w ostatnich procesach są niewinni. 24,7 proc. uważa, że chociaż są winni, to wydane wyroki są zbyt wysokie i przez to niesprawiedliwe.

Socjolog jest zaskoczony również poziomem zaufania do oficjalnej wersji zamachu w mińskim metrze. W oficjalną wersję nie wierzy aż 55 proc. respondentów, wobec 29 proc., którzy ufają wersji władz. Socjologa dziwi również fakt, że w sytuacji gdy Białorusini nie mają wielu doświadczeń z terroryzmem, nie ufają jednak treściom głoszonym w państwowych mediach. Również prawie 25 proc. badanych twierdzi, że wybuch w metrze był wygodny dla samej władzy.

Mimo pogarszających się warunków życia i spadku zaufania do władz, jedynie 8 proc. wyraziło chęć uczestniczenia w akcjach antyrządowych. Zdaniem socjologa, ludzie na razie czują rozdrażnienie jednak do wybuchu społecznego potrzeba bardziej radykalnych postaw. Zresztą, według Manajewa, negatywne uczucia społeczne nie muszą być automatycznie skierowane w stronę Łukaszenki, bo mogą się ono skupiać na innych segmentach władzy np. na rządzie, władzach lokalnych, przełożonych w firmach itp. Manajeu uważa również, że władza zdaje sobie sprawę z obniżających się ratingów i „trzyma rękę na pulsie i będzie reagować na te tendencje”.

Według socjologa spadek poziomu zaufania do władz nie oznacza wcale wzrostu sympatii do białoruskiej opozycji. „W 2002 popularność Łukaszenki skurczyła się do 26 proc., jednak nie towarzyszył temu wzrost sympatii, zaufania i potrzeby wsparcia opozycji. Myślę że ewentualne zaburzenia społeczne nie będą w wielkim stopniu związane z działaniami opozycji” – powiedział w wywiadzie dla Biełsatu. Jego zdaniem opozycja powinna jednak łączyć hasła ekonomiczne i społeczne – pokazując, że władza w obydwu dziedzinach postępuje niesprawiedliwie.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze