Złota ropa od Huga Chavesa, albo dywersyfikacja po białorusku


W ubiegłym roku, podczas konfliktu surowcowego z Rosją, Aleksander Łukaszenka uznał, że ropa naftowa z Wenezueli będzie najlepszą alternatywą dla rosyjskiego surowca. Jak się jednak okazało, była ona o połowę droższa niż ropa sprowadzana z Rosji. Takie dane opublikował w poniedziałek Narodowy Komitet Statystyczny Białorusi.

W ubiegłym roku Białoruś miała zamiar sprowadzić do 10 milionów ton wenezuelskiej ropy, jednak po sprowadzeniu 1,8 miliona ton zaprzestano dalszego importu. Okazuje się, że tona ropy, sprowadzanej z Wenezueli po opłaceniu wszystkich opłat związanych z dostawą, kosztowała aż 656 dolarów. Rosyjska ropa sprowadzana na Białoruś w ubiegłym roku – 431 dolarów.

Nawet uwzględniając różnicę gatunkową – lekka ropa wenezuelska pozwala na uzyskanie większej ilości benzyn z jednej tony – opłacalność importu surowca z drugiej półkuli zdaniem ekspertów stoi pod wielkim znakiem zapytania. W ubiegłym roku Białoruś sprowadziła z Rosji 13 milionów ton ropy za 5,6 mld USD.

Michał Janczuk (TV Biełsat)

Zobacz też
Komentarze