Łukaszenka zapowiedział obniżkę cen paliw


Białoruski prezydent chce wycofać się z wprowadzonej ostatnio podwyżki cen paliw. „Dogadajmy się, żeby paliwa od jutra kosztowały nie 5200-5100 rubli a maksymalnie 4500” – zaproponował podczas narady dotyczącej aktualnej sytuacji gospodarczej. We wtorek na Białorusi miała miejsce kolejna, druga w ciągu dwóch tygodni, podwyżka cen paliw i tym razem wyniosła 30 proc. Decyzja była jednym z punktów, ogłoszonego w sobotę, planu reform gospodarczych, mających na celu zaradzenie kryzysowi gospodarczemu nękającemu Białoruś. Dzięki temu ceny paliw miały się zrównać z cenami w sąsiedniej Rosji oraz zapewnić rentowność rafineriom, które ponosiły straty produkując na rynek wewnętrzny.

Białoruski politolog Jurij Czawusau nazywa oświadczenie Łukaszenki „populizmem”. „Podwyżka wywołała ogromne oburzenie społeczne, dlatego Aleksander Łukaszenka postanowił zagrać rolę obrońcy narodu”. Zdaniem politologa, niskich cen na benzynę nie da się długo utrzymać, bo sytuacja na walutowym rynku Białorusi jest daleka od stabilności. „Ceny u nas cały czas rosną i będzie to dotyczyć również paliw. Celem dzisiejszego oświadczenia jest rozładowanie nastrojów protestu” – dodał.

We wtorek w godzinach wieczornych na głównej ulicy Mińska – prospekcie Niezależności odbyła się kilkusetosobowa demonstracja przeciwników podwyżek cen na benzynę. Uczestnicy, którzy zwołali się przez internet, zablokowali główną arterię miasta, pozorując awarie samochodów lub jeżdżąc w kółko.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze