W Mińsku nie będzie „marszu wyszywanek”


Władze Mińska nie wydały zgody na zorganizowanie pochodu, którego uczestnicy mieli występować w białoruskich strojach ludowych. Zdaniem urzędników, charakter imprezy nie odpowiada bowiem „Ustawie o zgromadzeniach masowych”.

Przemarsz miał być częścią obchodów święta Kupały. Jak podkreśla jeden z organizatorów reżyser Waler Mazyński – decyzja mińskich władz to wymowny znak, że urzędnicy mińskiej stolicy są dalecy od białoruskości. „Po raz kolejny udowodnili, że nawet napisanie czegoś po białorusku to akt wrogości. Gdy złożyłem podanie po białorusku – to koniec, już stałem się wrogiem” – dodał. Aktywista przypomina, że władze Mińska nie mają problemów, gdy po ich mieście chodzą ludzie z rosyjskimi flagami i prorosyjską symboliką.

Odesski „marsz wyszywanek”

Zupełnie inne podejście do tej samej sprawy ma miejsce w sąsiedniej Ukrainie. W sobotę w Odessie odbył się „marsz wyszywanek”, podczas którego dwa tysiące ludzi przemaszerowało ulicami miasta w ukraińskich ludowych koszulach. Również podczas inauguracji prezydenta Poroszenki w wyszywanych koszulach wystąpiło wielu ukraińskich polityków.

Czytaj więcej>>>Rewia tradycyjnych ukraińskich koszul na inauguracji Poroszenki: FOTOFAKT

Jb/Biełsat/svaboda.org

WWW.belat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze