Siewca: premiera filmu Biełsatu o białoruskim raju utraconym


Siewca pokazuje idealny świat białoruskiej ludowości, który być może nigdy nie istniał. W białoruskim raju utraconym kosiarze ubrani w wyszywane koszule ścinają zboże, a śpiew kobiet zbierających snopki niesie się po polach. To miejsce, w którym czas podlega tylko Bogu i przyrodzie, praca jest modlitwą, a święto obrzędem. Reżyserowi Biełsatu Jerzemu Kalinie udało się odnaleźć ten dawno zaginiony, a może nigdy nie istniejący świat w jednej z podlaskich wiosek.

{movie}”Siewca” zapowiedź|right|15963{/movie}

Premiera filmu na antenie Biełsatu odbędzie się w Wielką Sobotę, 19 kwietnia o 20.15

Doroteusz Fionik Doroteusz Fionik „Siewca”Głównym bohaterem filmu jest mieszkaniec Podlasia Doroteusz Fionik, który kiedyś postanowił, że będzie żył tak jak jego przodkowie. „Ludzie z Polesia i Podlasia niczym się nie różnią. To wspólny językowo etnograficzny obszar, sztucznie podzielony granicą. Sam jestem Poleszukiem, choć pochodzę z Polskiego Podlasia” – przyznaje Jerzy Kalina – „I dlatego zabrałem się za robienie tego filmu, bo uważam za mój obowiązek zachowanie tej kultury”. Autor podkreśla, że film pokazuje uniwersalne wartości zrozumiałe dla ludzi na całym świecie – miłość głównego bohatera do rodzimej kultury, którą usiłuje zasiać wśród członków swojej rodziny i innych ludzi.

Doroteusz Fionik – mieszkaniec gminy Studziwody znajdującej się w pobliżu Bielska Podlaskiego jest Białorusinem i obywatelem Polski, absolwentem prawosławnego seminarium duchownego, dyrygentem chóru cerkiewnego i założycielem Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach oraz redaktorem czasopisma „Bielski gościniec”. Bohater „Siewcy” jest również autorem książek o regionie, a także założycielem zespołu Żemerwa wykonującego autentyczny folklor podlaski.

Doroteusz Fionik regularnie organizuje imprezy folklorystyczne, w których udział biorą zespoły ludowe z Podlasia i białoruskiego Polesia. Jednak to nie wszystko – jako rolnik razem z rodziną uprawia ziemię tradycyjnym sposobem przy użyciu starodawnych narzędzi. I jednocześnie niczym biblijny siewca stara się zasiać białoruską kulturę w ludziach tak, by wydała plon.

Jerzy Kalina, autor „Archimandryty” – wielokrotnie nagrodzonego dokumentu o prawosławnym mnichu z Podlasia pracował nad „Siewcą” półtora roku, odwiedzając przy tym nie tylko Podlasie, ale również białoruskie Polesie.

WS/JB/Biełsat

Zobacz też
Komentarze