Rosyjskie sieci kablowe odłączają niezależną TV Dożdż. Na Białorusi to standard


Niezależna rosyjska TV Dożdż trafiła oficjalnie na celownik rosyjskich władz za opublikowanie sondażu, w którym pytano czy warto było bronić Leningradu za cenę setek tysięcy ofiar blokady miasta. Do rozprawy z telewizją wezwali deputowani rosyjskiej dumy – nazywając pytanie bluźnierstwem. W efekcie, telewizji najpierw „przypadkowo” odłączono prąd, zniknęła z satelity, potem z transmisji zaczęły wycofywać się kolejne sieci kablowe. Telewizja trafiła też na celownik prokuratury i rosyjskiego urzędu nadzoru komunikacji elektronicznej – Roskomnadzoru.

Gwoździem do trumny stacji może stać się decyzja o wycofaniu się z transmisji przez jednego z największych operatorów kablowych „Tricolor” za pośrednictwem, którego ogląda program 80 proc. widzów. Według dziennikarzy stacji, decyzje o zakończeniu transmisji przez sieci kablowe były wynikiem „telefonów z góry”, które otrzymywali ich właściciele.

Leningrad czy Kijów?

Zdaniem niektórych ekspertów, atak na niezależną telewizję nieprzypadkowo zbiegł się z ukraińską rewolucją. Państwowe rosyjskie kampanie rozpoczęły bowiem bezprecedensową akcję obrzydzania ukraińskich protestów. Relacje Dożdża z Ukrainy znacznie odbiegały od państwowej propagandy.

Rosja jak Białoruś

Rosja w cenzurowaniu transmisji telewizyjnej idzie ścieżką wytyczoną przed laty przez Białoruś. By móc transmitować swoje programy przez białoruskie sieci kablowe, właściciele stacji telewizyjnych muszą w pierwszym rzędzie zwrócić się do tzw. dystrybutorów sygnału – sześciu przedsiębiorstw, które dysponują wyłącznym prawem do otrzymywania państwowej licencji na transmisję. To automatycznie ogranicza możliwość dostępu do kablówek niewygodnych dla władz stacji telewizyjnych. Jednak, gdy nie ma mechanizmów prawnych – transmisja może być przerwana z innych powodów. Tak stało się z popularnym na Grodzieńszczyźnie Polsatem, który w 2009 r. przestał docierać do abonentów kablówek jakoby „z powodu przejścia polskiego operatora na sygnał cyfrowy”. Również Biełsat nie ma obecnie szans na znalezienie się w ofercie białoruskich operatorów telewizji kablowych.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze