Antybohater Euromajdanu wspiera Euromajdan


Wadim Tituszka, człowiek od nazwiska którego na Ukrainie swoją nazwę wzięła kategoria ludzi bijących za pieniądze opozycjonistów, dziś odżegnuje się od swojego dziedzictwa.

„Wsparłbym Euromajdan”

Ukraiński Kanał 1+1 zrobił sensacyjny wywiad mieszkańcem Białej Cerkwi, w którym zarzeka się, że obecnie wsparłby Euromajdan, gdyby mógł. „Chciałbym pojechać i wesprzeć (tych) ludzi. Tak bez prowokacji, bez niczego. Wsparłbym Euromajdan.” – powiedział w czasie wywiadu. Komentując sprawę bójki, w czasie której w maju ub.r. z jego ręki ucierpieli dziennikarze – Tituszka podkreślił, że stał się narzędziem w obcych rękach. I, że za uczestnictwo w bojówkach zapłacono mu 250 hrywien (ok. 100 zł). Sportowiec, którego nazwisko jest na ustach całej Ukrainy, potępił też działania Berkutu. Na zakończenie wywiadu mężczyzna symboliczne porąbał klocek drewna opałowego, który został przekazany protestującym w centrum Kijowa.

Kim jest antybohater Euromajdanu?

Wadim Tituszka na co dzień mieszka w Białej Cerkwi (miasteczko ok 80 km. na południe od Kijowa – red.), gdzie znany jest pod pseudonimem Wadzik Rumun. 18 maja 2013 r. został wynajęty przez ludzi związanych z Partią Regionów do uczestnictwa w „antyfaszystowskim” mitingu wymierzonym w akcję opozycji pt. „Wstawaj Ukraina!” .

„Antyfaszyści biją”

W pewnym momencie krewcy „antyfaszyści” rzucili się na opozycjonistów – w bójce ucierpieli dziennikarka Kanału 5 Olha Siciarczuk i dziennikarz Kommiersanta-Ukraina Wladislaw Sodel. Wszystko nagrały kamery, więc podczas rozprawy sadowej nietrudno było udowodnić winę napastnika. Wadim Tiutszko otrzymał karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu oraz zakaz uczestnictwa w politycznych akcjach w tym okresie.

Sława mimo woli

Po zakończeniu procesu sprawa nadał zaczęła żyć swoim życiem. Ukraińcy zaczęli powszechnie nazywać „tituszkami” ubranych w stroje sportowe młodych mężczyzn wynajmowanych do bicia opozycyjnych demonstrantów. „Tituszki” pojawiały się również na akcjach tzw. Antymajdanu w Kijowie i często spotykał ich zawód. Bywało, że koordynatorzy nie wypłacali obiecanych pieniędzy, co kończyło się dezercjami czy nawet przejściem na stronę Majdanu.

W innych miastach szczególnie na wschodzie kraju np. w Charkowie czy Zaporożu „tituszki” były używane przez władze do rozpędzania opozycyjnych demonstracji. W tej sytuacji organizatorzy opozycyjnych mitingów zwracali się do kibiców piłkarskich z prośbą o ochronę. O dziwo w ochronie opozycyjnych protestów brali udział nawet kibice Szachtara Donieck – klubu wywodzącego się z matecznika Janukowicza.

W więzieniu krucho

W Internecie pojawiły się też informacje, jakoby więzienne „autorytety”, uznały „tituszki” za współpracowników milicji i zapowiedziały, że w przypadku trafienia za kraty sprzedajni sportowcy nie będą mieli łatwego życia.

Jb/Biełsat/1+1

Zobacz też
Komentarze