Białoruskie władze wygnały z Białorusi polskiego biznesmena, ściga go polski komornik, a były naczelnik grodzieńskiej milicji przejął jego inwestycję.


Przed ponad rokiem Biełsat opisywał przypadek Oskara Smulskiego z firmy Bio-Eko, który wygrał przetarg na budowę pieczarkarni pod Grodnem. W trakcie realizacji projektu okazało się, że inwestor – władze obwodu grodzieńskiego nie mają pieniędzy żeby zapłacić za prace, i dodatkowo biznesmenowi nakazały oddanie wypłaconych już pieniędzy. Gdy odmówił grodzieński sąd skazał go na karę prawe 800 mln dol. Wyrok został uznany przez polski sąd, i do dziś biznesmen zmaga się z komornikami i białoruskimi urzędnikami, którzy nie ustają w wysiłkach, by odebrać mu mienie.

Stary projekt – nowy inwestor

Firma Smulskiego podczas jednego z przeszukań straciła całą przygotowaną dokumentację i pozwolenia na budowę, która zatrzymała się na etapie przygotowania placu budowy i wylania fundamentów. Niedługo później po opuszczeniu Smulskiego Białorusi na stronie grodzieńskiej administracji pojawił się kolejny przetarg na znalezienie wykonawcy projektu przygotowanego przez Bio-Eko.

… z milicji

Według relacji Smulskiego, który od swoich źródeł otrzymał zdjęcia wybudowanej już pieczarkarni. W jego opinii inwestycja została zrealizowana na podstawie skonfiskowanego bezprawnie projektu. Nowi inwestorzy zachowali nawet kolor elewacji. Według jego informacji, właścicielem firmy jest były naczelnik grodzieńskiej milicji. Jednocześnie białoruscy urzędnicy skierowali do polskiego sądu pozew o dalszą rewindykację nałożonej grzywny. Kolejna rozprawa 28 stycznia w przed sądem obwodowym w Kołobrzegu.

Jb/Biełsat

Zobacz też
Komentarze