STARowiny: „Szoping” po białorusku sto lat temu


Całkiem niedawno do naszego języka przyszło nowe słowo „szoping”. Lekarze radzą nawet niektórym, by odwiedzili parę sklepów w celu odzyskania równowagi psychicznej. Zajrzyjmy do sklepów sprzed stu lat i popatrzmy, czym wtedy handlowano.

STARowiny. Nowiny, które stały się historią

Jak żyli Białorusini 100 lat temu. Co jedli, jak się ubierali. Czym się cieszyli i martwili? Historia to nie tylko wojny i daty. W podróż po białoruskiej codzienności sprzed 100 lat zaprasza grodzieński profesor Wiaczesłau Szwed.

Wielki wybór

Polski tygodnik „Nad Świsłoczą” (Mińsk, maj 1913-1914 r.) pomoże nam w odwiedzeniu sklepów w Mińsku należących do polskich właścicieli. Od 1884 r. naprzeciwko zboru luterańskiego działał skład towarów kolonialnych Jana i Tadeusza Staraniewiczów, W roku 1890 sklep przeniósł się do domu Landów przy ul. Zacharewskiej. Można tam było nabyć towary importowe: herbatę, kawę, tytoń itp. Od 1905 r. w budynku municypalnym przy ul. Jurewskiego istniał sklep towarzystwa aukcyjnego Świsłocz, w którym można było kupić: wyroby skórzane, maszynki do golenia Gilette, parasole. Galanteryjny sklep Józefa Zachara proponował: kapelusze, angielskie palta, koszule kolorowe i pod frak, marynarki, rękawiczki, amerykańskie obuwie.

W sklepie Markiewicza i Gładkiewicza, który znajdował się w hotelu Europejski przy ul. Frańciszkańskiej, oferowano: sukno, jedwab, materiał dla męskich garniturów, płótno, kołdry waciane, pluszowe, wełniane, pledy szaliki, woalki, skarpetki czy pończochy. Sklep wyrobów szklanych Ćmielów przy towarzystwie rolniczym przy ul. Zacharewskiej oferował wielki wybór porcelanowych i fajansowych serwisów, wyrobów z gładkiego i szlifowanego szkła, wyposażenie umywalni, a także figurki, popiersia, wazony i naczynia emaliowane.

W przerwie szopingu – do kawiarni!

Utrudzony zakupami mógł odpocząć w jednej z mińskich cukierni, na przykład wstąpić do cukierenki Bielanowicza – wcześniej należącej do Schoeninga i Węgrzcykiego, czy odwiedzić „Eugenię” – założoną w 1890 przez Barkowskiego, a w 1913 należącą już do Końskiego, można było też wpaść do „Georgesa” czy do restauracji „Selekt”.

„Oferta nie ustępuje stołecznym sklepom”

A teraz przespacerujmy się po sklepach w Mohylewie. Pomoże nam w tym „Mohylewski wiestnik”. W sklepie H.M Ratnera przy ul. Wielkiej Sadowej oferowano wielki wybór gotowej męskiej i żeńskiej bielizny, modne towary sezonowe (MW nr 154, s. 4). W sklepie W.Z. Kiczyna sprzedawano obuwie produkcji petersburskiej fabryki „Skorochod” oraz innych najlepszych rosyjskich i zagranicznych firm. Sklep sukienny M. Nowsielskiej oferował materiały wysokiej jakości „Oferta nie ustępuje stołecznym sklepom” – zapewniała reklama. (МW, nr 73, s. 4).

Po wódeczkę do Fejgina

Na koniec naszego „szopingu” zajrzymy do sklepu A Fejgina (od 1870 r.), gdzie znajdziemy olbrzymi wybór rosyjskich i zagranicznych win, szampana, likierów i wyrobów wódczanych, a także bakalie, słodycze, towary kolonialne, świeżą i wędzoną rybę, dziczyznę i warzywa. (МW, nr 153, s. 1). A jeśli zaopatrzenie nie odpowiadało potrzebom to alternatywą mógł być sklep B.I. Atliwanki.

I tak żegnamy się, a zainteresowani mogą teraz przy następnym „szopingu” porównać niegdysiejszy asortyment z dzisiejszą ofertą sklepów.

Wiaczesłau Szwed/jb/Belsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze