Papuga deputowanym na Białorusi? Byleby naciskała guziki (WIDEO)


W starożytności cesarz Kaligula uczynił konia senatorem. Demokratyczny aktywista Homla uważa, że jego gadająca papuga może równie dobrze pełnić funkcję radnego czy nawet parlamentarzysty.

{movie}Papuga Jasza kandyduje, fot.belsat|right|14326{/movie}

Papuga prawie zarejestrowana

Kastuś Żukouski postanowił zarejestrować grupę inicjatywną do zbioru podpisów pod kandydaturą swojej papugi Jaszy. Wkrótce na Białorusi mają odbyć się wybory do lokalnych rad. I właściwie mu się to udało. Aktywista najpierw w fotoszpie przygotował kopię dowodu osobistego papugi z jej zdjęciem, i razem z innymi dokumentami złożył w komisji wyborczej 19. okręgu wyborczego. I jak twierdzi niczym niespeszona urzędniczka zarejestrowała i podstemplowała takie nietypowe zgłoszenie. I dopiero gdy sprawa zaszła tak daleko mężczyzna wycofał dokumenty, w obawie by nie skończyło się to jakimiś problemami prawnymi.

Idealny kandydat

Żukouski tłumaczy, że papuga na stanowisku radnego czy nawet deputowanego w białoruskim parlamencie to doskonały pomysł na poratowanie budżetu państwa. „Na utrzymanie deputowanego potrzebne są olbrzymie środki – samochód, mieszkanie służbowe, dobra pensja. Jaszy praktycznie niczego nie trzeba. Najważniejsze, żeby umiał naciskać guzik, a Jasza to umie, tak jak wszyscy muszą to robić” – podkreśla w rozmowie z Biełsatem Żukowski. Papuga dodatkowo potrafi wypowiadać się po białorusku. Umie powiedzieć „Gdzie pieniądze”, „Chcę do parlamenciku”, „Jarmoszyna”(to nazwisko szefowej Państwowej Komisji Wyborczej- red.), oraz „Jasza dobry”. Zdaniem właściciela papugi, taki zestaw wyrażeń w zupełności wystarczy, by zostać deputowanym.

Coś jest na rzeczy, gdyż w białoruskich wyborach od kilkunastu lat nie zwyciężył nawet pojedynczy kandydat opozycji, a przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi dziennikarze niezależni z miesięcznym wyprzedzeniem przewidzieli w 99 proc. wynik wyborów, w których wygrywają osoby naznaczone przez władze.

Jb/Biełsat

Zobacz też
Komentarze