Rewolucja online. Narodowy zryw na Ukrainie oczami niezależnych dziennikarzy


Jak zwyciężyć w informacyjnej wojnie z władzą? Jak pracują ukraińscy i białoruscy niezależni dziennikarze? Na jakich fundamentach trzyma się ukraiński protest? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znalazły się w reportażu Siarhieja Pelesy i Siarhieja Marczyka pt. „Rewolucja online”.

Dlaczego postanowiliśmy pokazać ukraiński protest właśnie w ten sposób?
Dlatego, że z momentem pojawienia się mediów władze autorytarne zawsze starały się manipulować opinią publiczną, wykorzystując w tym celu środki masowego przekazu. {movie}Rewolucja online. Narodowy zryw na Ukrainie oczami niezależnych dziennikarzy{movie}Rewolucja online. Narodowy zryw na Ukrainie oczami niezależnych dziennikarzy |left|14691{/movie}

Z rozwojem nowych technologii, niezależnych mediów i dojrzewaniem społeczeństwa obywatelskiego oszukać ludzi jest coraz trudniej i wydarzenia w Kijowie są temu potwierdzeniem.

Współczesne media, bezprzewodowy dostęp do Internetu, minikamery, smartphone i tablety dają możliwość błyskawicznego informowania o wydarzeniach na kijowskim Majdanie: pojawiają się odważne zdjęcia i materiały wideo oraz informacje tekstowe, które natychmiast przekazują dalej telewizje i portale internetowe, a także użytkownicy na Twitterze i Facebooku.

Wśród bohaterów reportażu są dziennikarze Biełsatu Juraś Wysocki z redakcji internetowej belsat.eu і operator Aleś Barazienka; inicjatorzy ukraińskiego „Spilbaczannia” – amatorskiej telewizji internetowej, która od pierwszego dnia protestów relacjonowała na cały świat wydarzenia na Majdanie; a także Mustafa Najem z redakcji „Ukraińskiej Prawdy” i „Hromadzkoje telebaczannie” – (telewizja obywatelska – red.). To właśnie on jako jeden z pierwszych na Facebooku zaprosił ludzi, by przyszli 21 listopada na Majdan. W ciągu godziny na placu zgromadziło się kilkaset osób.

Teraz Mustafa na antenie telewizji obywatelskiej na żywo opowiada o wydarzeniach na Majdanie, ale nie tylko ze studia: raz w tygodniu z iPodem w ręku o północy wychodzi na plac na „nocną zmianę”. W ciągu trzech godzin transmisji online przybliża widzom uczestników protestów, rozmawia, podtrzymuje na duchu. Po kilku minutach spotkanie z nim zaczyna przypominać talk-show pod chmurką, gdzie każdy ma prawo zabrać głos i zostanie wysłuchany, a to wszystko to zobaczą w Internecie tysiące widzów.

KR/Biełsat

Zobacz też
Komentarze