Lekarze mińskiego pogotowia protestują


Mińscy lekarze pogotowia ratunkowego protestujący przeciwko niskim pensjom i przeciążeniu praca niespodziewanie przerwali akcję zbierania podpisów pod swoja petycją

„Napiszcie, że nie mamy związków z opozycja i polityką”

Lekarze z Mińska zebrali 5 tys. podpisów pod petycją z szeregiem żądań i na stronie internetowej petycji pojawił się wpis „Niestety jesteśmy zmuszeni zamknąć petycję”.

Lekarz z mińskiej stacji pogotowie nr. 4 Wital Agniejenka uważa że organizator zbierania podpisów Aleksej Ignatowicz mógł stać się obiektem nacisków. Lekarz zaznaczył, że lekarze nie zajmują stanowiska politycznego i nie chcą być kojarzeni z opozycja. Wkrótce ich postulaty ma rozpatrzeć mińska administracja.

Służba zdrowia na koszt lekarzy i pielęgniarek

Bank Światowy ocenia, że utrzymanie obecnego systemu opieki zdrowotnej na Białorusi jest możliwe dzięki zachowaniu niskich płac pracowników służby zdrowia. Są one niższe od przeciętnych w gospodarce, co „stwarza ryzyko ucieczki najlepiej wykwalifikowanej siły roboczej z systemu służby zdrowia, zwłaszcza w warunkach swobodnego przepływu siły roboczej między Rosją a Białorusią”.

Lekarze pogotowia ratunkowego skarżą się na niskie zarobki, które wahają się w przedziale 2,2 -3,9 mln rubli 700-1,2 zł. Dochodzi do tego niedobór kadr w niektórych stacjach pogotowia brakuje nawet połowy lekarzy przez co pozostali musza pracować więcej.

Rok temu szef Komisji ds. Opieki Zdrowotnej w Mińsku Wiktar Sirenka podkreślał, że stolica odczuwa „rzeczywisty deficyt kadr”: brakuje 700 lekarzy i 1700 pielęgniarek.

Jb/Biełsat/pap

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze