Trudna walka z nowym podatkiem dla kierowców


Wyrażanie swojego obywatelskiego stanowiska na Białorusi jest drogą przez mękę.

W niedzielę odbyła się kolejna akcja zbierania podpisów przeciwko wprowadzeniu od początku roku nowego podatku nakładanego na właścicieli samochodów za dopuszczenie pojazdu do ruchu. W centrum Mińska akcję prowadzili dwaj liderzy opozycyjnych ugrupowań: Anatol Labiedźka z Zjednoczonej Partii Obywatelskiej i Wiktar Kornijenka z szef kampanii „O sprawiedliwe wybory”.

Akcja pod okiem kamer

W czasie zbierania podpisów obydwu aktywistom towarzyszyło bez przerwy około 10 milicjantów ubranych po cywilnemu, którzy nagrywali kamerami jej przebieg. Dookoła dyżurowało jeszcze kilka milicyjnym autobusów i samochodów drogówki. Jak podkreślił Labiedźka, obecność milicjantów na pewno odstraszała ludzi, jednak w ciągu godziny udało im się zabrać aż 100. Ogółem dwa aktywiści dwóch ugrupowań zebrali już kilka tysięcy podpisów pod wnioskiem pod skasowaniem podatku i dymisją rządu. Jak podkreślił Kornijenka, akcja ma symboliczny charakter, i pokazuje, że Białorusi nie boją się wyrazić swojego zdania.

Nierealne żądania

Opozycjoniści próbowali zalegalizować przejazd kolumny samochodów po głównych ulicach Mińska w proteście przeciwko podatkowi. 20 stycznia ub.r. akcja odbyła się bez zgody władz i skończyła się zatrzymaniami. Tym razem mińskie władze odmówiły Anatolowi Labiedźce zgody na przeprowadzenie akcji. Powód: opozycjonista był parokrotnie karany sądownie, oraz nie przedstawił danych osobistych wszystkich(!) uczestników akcji.

Jb/Biełsat/Belapan

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze