Białoruska opozycja świętuje Dziady


Dziś w Mińsku białoruska Partia Chrześcijańsko Konserwatywna (KChP BNF) zorganizowała tradycyjny przemarsz na podmińskie uroczysko Kuropaty, gdzie w masowych grobach spoczywają tysiące ofiar stalinowskich represji. W ten sposób białoruska opozycja jak co roku świętowała „Dziady” czyli białoruski dzień zaduszny.

Obchody dziadów są ważnym dniem w kalendarzu białoruskiej opozycji – 25 lat temu obchody zorganizowane przez przewodniczącego Białoruskiego Frontu Narodowego Zianona Paźniaka były pierwszą masową demonstracją białoruskiej opozycji demokratycznej.

W tym roku kilkuset osobowy pochód ruszył ok. g. 11 czasu mińskiego spod budynku mińskiej fabryk zegarków. Uczestnicy nieśli flagi i krzyże, które potem zostały ustawione w na uroczysku Kuropaty. Wśród uczestników znajdowali się przedstawiciele opozycji: m.in. wypuszczany niedawno z więzienia Zmicier Daszkiewcz (Młody Front), Alaksej Janukiewicz i Ryhor Kastusiau (Białoruski Front Narodowy), Jury Bieleńki (KChP BNF).

Milicja obserwuje i nagrywa

Władze mińska zezwoliły na przejścia kolumny jedynie chodnikami co znacznie opóźniało pochód. Milicjanci ograniczyli swoją interwencję do obserwowania i filmowania uczestników. Zdaniem Witala Rymaszeuskiego z Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji, dzisiejsza akcja nie była sukcesem opozycji, bo mimo ładnej pogody przyszło jedynie kilkaset osób.

„Święto jedności narodowej”

Pochód dotarł na miejsce masowych pochówków ofiar stalinowskich represji ok. g. 14.30 czasu mińskiego,. Na miejscu organizatorzy odczytali list pierwszego szefa Białoruskiego Frontu Narodowego Zianona Paźniak, a zarazem historyka, który pod koniec lat 80 przekazał Białorusinom prawdę o tym miejscu. „Dziady to jedno z najważniejszych świat narodowych – to święto naszej solidarności z wiecznością, święto jedności narodowej.” – napisał białoruski opozycjonista od kilkunastu lat mieszkający na emigracji.

Nie obyło się bez zatrzymania

Niedługo po zakończeniu mitingu czterech mężczyzn ubranych po cywilnego zatrzymało i wywiozło mikrobusem w nieznanym kierunku aktywistę z Homla Juryja Rubcowa, który miał na sobie koszulkę z napisem „Łukaszenka – odejdź!” oraz „Po raz czwarty ciągle ten sam prezydent”. Tajniacy odepchnęli Maksyma Winiarskiego, który usiłował się dowiedzieć o podstawę zatrzymania.

{movie}Wystąpienie Juryja Beleńskiego z Białoruskiej Partii Chrześcijańsko-Konserwatywnej|right|13168{/movie}

Jb/Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze