Białoruskie KGB bezkarnie buszuje w Rosji


Nie ucichły jeszcze echa skandalu wokół próby aresztowania w Moskwie przez białoruskie KGB jednego z szefów BKK – Rosjanina Dmitryja Samojłowa, a okazało się, że dwóch innych byłych managerów firmy jest śledzonych przez białoruskich funkcjonariuszy.

Całodobowy dyżur smutnych panów z Białorusi

W ostatnią sobotę białoruscy kagiebiści usiłowali aresztować w wagonie pociągu relacji Moskwa Petersburg Samojłowa – managera wspólnej rosyjsko-białoruskiej firmy zajmującej się handlem solami potasu. Jest podejrzany o narażenia białoruskiego państwa na straty idące w miliony dolarów. Ten jednak zdołał zaalarmować rosyjską policję, którą uwolniła go z rąk napastników. Jak informuje rosyjska gazeta „Izwiestia”, również kilku byłych managerów firmy mieszkających w Moskwie jest śledzonych całodobowo przez pracowników białoruskich specsłużb, którzy dyżurują pod ich domami. Chodzi oprócz Samojłowa, na celowniku białoruskiego KGB znaleźli się również Igor Ewstratow i Konstantin Sołodownikow.

Obecnie nad bezpieczeństwem Rosjan czuwa służba bezpieczeństwa rosyjskiej firmy Uralkalij, której decyzja o zerwaniu współpracy z Białorusią w ramach BKK była przyczyną wybuchu konfliktu i aresztowania na terenie Białorusi szefa Urakalija Władisława Baumgiertnera.

Pełna bezkarność

Według cytowanego przez Izwiestia anonimowego rozmówcy z Uralkalija – białoruscy kagiebiści mają zachować się w poczuciu pełnej bezkarności i proszeni o przedstawienie pokazuję legitymację służbowe. „Oni są już wszyscy znani z twarzy pracownikom naszej służby bezpieczeństwa”. – dodał.

Na razie przedstawiciele Uralkalij na razie nie poinformowali rosyjskich służb o podejrzanym zachowaniu rosyjskich obywateli. Podobnie rosyjskie włażę nabrały wody w usta po nieudanej próbie aresztu byłego managera BKK. Rzecznik prasowy białoruskiego KGB nazwał informacje o działalności swoich kolegów na terenie Rosji absurdem i prowokacją.

Jb/Biełsat/svaboda.org

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze