W PE zobaczyli, jak „Żywie Białaruś”


Ważny, bo pokazujący brutalną prawdę o realiach kraju Łukaszenki, film „Żywie Białaruś” został wczoraj zaprezentowany belgijskiej publiczności w Parlamencie Europejskim.

Na zaproszenie Marka Migalskiego w pokazie udział wzięli reżyser – Krzysztof Łukaszewicz, współautor scenariusza – Franek Wiaczorka oraz Marina Adamowicz – żona kandydata w wyborach prezydenckich na Białorusi – Mikoły Statkiewicza, który nadal przebywa w więzieniu.

Mówiąc o swoich inspiracjach, Krzysztof Łukaszewicz podkreślił, iż film nie powinien być doceniony jedynie za swoją wartość artystyczną, ale przede wszystkim za wymiar społeczny. Reżyser dodał, że film został zakazany na Białorusi, a reżim Łukaszenki rozpoczął zdjęcia do produkcji, która ma być jego odpowiedzią na „Żywie Białaruś”.

Publiczność dopytywała Marinę Adamowicz i Franka Wiaczorkę o realia życia na Białorusi. Oboje zgodnie podkreślili, że społeczeństwo jest zastraszane przez reżim, a podstawowe wolności ograniczone. Marina Adamowicz domagając się twardej polityki Unii Europejskiej wobec dyktatury dobitnie oznajmiła „Nie chcemy tak dłużej żyć!„. Franek Wiaczorka, na podstawie bloga którego powstał scenariusz do filmu opowiedział o swoich doświadczeniach w wojsku oraz o problemach, z jakimi na co dzień zmaga się białoruskie społeczeństwo. Podkreśli, jak ważne są język bialoruski i biało-czerwono-biała flaga, które symbolizują wolność i niezależność Białorusi.

Marek Migalski, dopytywany przez publiczność o unijną politykę względem wschodniego sąsiada z żalem stwierdził, że niestety Białoruś nie leży w centrum zainteresowania UE. „Dlatego właśnie pokazy takich filmów, jak „Żywie Białaruś” są tak istotne. Przybliżają, a nie raz informują o tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Sceny z filmu dzieją się w więzieniach oddalonych od unijnej granicy o zaledwie 50 kilometrów.

KR/Biełsat/migalski.eu

Zobacz też
Komentarze