Swietłana Aleksijewicz nagrodzona we Frankfurcie


Białoruska pisarka i dziennikarka Swietłana Aleksijewicz odebrała w niedzielę we Frankfurcie nad Menem najbardziej prestiżowe niemieckie wyróżnienie literackie – Pokojową Nagrodę Księgarzy Niemieckich.
.

Niemiecki historyk Karl Schloegel w laudacji określił laureatkę mianem „archeologa komunistycznego świata„. „Jako pisarka dysponowała przeciwko autorytarnym reżimom na postsowieckich obszarach, nie tylko na Białorusi, wyłącznie słowem, które było wytrwałe, nieustraszone i wstrząsające” – powiedział Schloegel.

Podkreślił, że w swoich utworach Aleksijewicz „udzieliła głosu tym, których pozbawiono możliwości wypowiedzenia się”. Przypominał list pisarki do prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki, w którym napisała: „Pan wierzy we władzę, a ja wierzę w słowo”.

W uzasadnieniu decyzji rady fundacji Księgarzy Niemieckich napisano, że Aleksijewicz „nakreśliła z pokorą i wielkodusznością świat jej rodaków z Białorusi, Rosji i Ukrainy, wyrażając ich cierpienia i pasje”.

W uroczystości we frankfurckim kościele św. Pawła uczestniczyło 1000 gości, w tym przewodniczący niemieckiego parlamentu (Bundestagu) Norbert Lammert. Wręczenie nagrody było punktem kulminacyjnym Międzynarodowych Targów Książki we Frankfurcie.

Nagrodę wynoszącą 25 tysięcy euro pisarka zamierza przeznaczyć na swoją dalszą pisarską działalność. Jak zapowiedziała, chce rozdawać swoje książki w regionie, gdzie Łukaszenka planuje budowę kolejnej elektrowni atomowej. W „Czarnobylskiej modlitwie” i innych publikacjach Aleksijewicz opisywała katastrofę w Czarnobylu i tragiczny los mieszkańców skażonych regionów. Tematem jej książek była też interwencja radziecka w Afganistanie oraz losy kobiet i dzieci w drugiej wojnie światowej.

Białoruski – językiem wsi?

Aleksijewicz, mimo że pochodzi z Białorusi i regularnie w sowich ksiażkach porusza tematy zwiażane ze swoim krajem pisze wyłącznie po rosyjsku. Autorka „Wojna nie ma nic z kobiety” w czerwcowym wywiadzie udzielonym „Frankfurter Allgemeine Zeitung” miała powiedzieć, że „Białoruski język jest bardzo chłopski i niedojrzały literacko”. Wilu Biaorusinów, których nie jest obojąteny los ich jezyka dyskryminowanego w kraju rzadzonym przez Łuaskzzenkę miało za jej za złe za tą wypowiedź.

Zobacz też
Komentarze