Białoruskie wykopki zamiast zajęć na uniwersytecie


Zbiory marchwi czy cebuli w białoruskich kołchozach jest ważnym punktem w jesiennym rozkładzie zajęć białoruskiego studenta i licealisty. Juz trzeci tydzień zamiast zajmować się teorią – białoruska młodzież uczy się praktyki na kołchozowych polach

Biełsat wybrał się na pola w obwodzie mohylewskim gdzie od trzech tygodni trwają prace polowe. Dziennikarze stacji spotkali tam studentów mohylewskiego uniwersytetu państwowego im. Kuljaszowa i liceum nr. 5.

Teresa Audziejewa nauczycielka mohylewskiego Liceum nr 5., pod której opieką na polach pracują uczniowie pierwszej klasy podkreśla, że wspólne wykopki są dobra okazją do sprawdzenie jak zachowują się nowi podopieczni. Uczestnicy prac polowych skarżyli się przede wszystkim na niesprzyjająca pogodę.

Na Białorusi jeszcze za czasów radzieckich pozostał zwyczaj zatrudniania uczniów i studentów na kołchozowych polach. Praca nie jest obowiązkowa jedna uchylający się od niej maja mogą mieć kłopoty. Często uczniowie szczególnie wielkomiejskich szkół przynoszą zaświadczenia od lekarza o niezdatności do prac polowych. Za swoją pracę „ochotnicy” otrzymują wynagrodzenie w wysokości 200 tys. rubli tygodniowo czyli ok. 68 zł

Białoruskie państwowe gospodarstwa rolne borykają się z brakiem rak do pracy w sytuacji, w której średnia pensja wg. danych z 2012 r. wynosi w przeliczeniu ok 920 zł. i jest to najniższy wskaźnik zarobków w sferze produkcji i usług.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze