Zagraniczny biznesmen pozywa Białoruś i chce odzyskać 175 mln dol.


Ukraiński przedsiębiorca Hiennadyj Michajlenko oskarża białoruskie władze o nielegalne przejęcie jego firmy i domaga się odszkodowania w wysokości 175 mln dol.

Nigdy przedtem państwo białoruskie nie było stroną w tego typu konfliktach. Biznesmen złożył stosowny pozew do Międzynarodowego Centrum Rozstrzygania Sporów Inwestycyjnych (ICSID) Banku Światowego.

Historia Sporu

Były pełniący obowiązki szwajcarskiej firmy U.p.e.co Industries w 2006 r. został skazany przez Homelski sąd na 6 lat wiezienia i konfiskatę mienia. Manager miał w oszukać białoruski Biełwnieszekonombank wyłudzając kredyty na podstawie sfałszowanych dokumentów.

Poważne sugestie

Michajlenko uważa jednak, że proces miał charakter polityczny. Na stronie reprezentującej go francuskiej kancelarii Lazareff Le Bars prawnej poinformowano, że mężczyzna podczas śledztwa został poddany torturom – fizycznym i psychologicznym, a „białoruskie władze wielokrotnie sugerowały mu by zrezygnował ze swojego pakietu akcji”.

Michajlenko ocenia, że w wyniku niesprawiedliwego wyniku straty moralne oraz materialne wynoszą 175 mln. dol. W sytuacji wygranej zamierza przeznaczyć „znaczną część odszkodowania na wsparcie organizacji na Białorusi zajmującej się prawami człowieka i ustanowieniem tam państwa prawa”.

Białoruś w 1992 r. podpisała „Konwencję o sposobie rozwiązywania sporów inwestycyjnych w ramach ICSID”. Jednak w białoruskim prawie nie ma przepisów regulujących współpracę z Centrum

Kolejny spór

Na Białorusi dotychczas zagraniczni inwestorzy występowali przeciwko firmom państwowym i w niektórych przypadkach udało im się otrzymać kompensację. Stało się tak w przypadku sporu rosyjskiej firmy piwowarskiej Baltika i białoruskiej „Krynicy” a także rosyjskiego Alfa Banku przeciw Brestenrgo. Swoje pretensje na drodze sadowej usiłują wyegzekwować takie giganty jak Danone czy Ikea. Jednak w przypadku U.p.e.co – stroną pozwana jest białoruskie państwo.

Spory wynikają głownie z niejasności w białoruskim prawie, skomplikowanego systemu podatkowego, oraz obecności dodatkowych zobowiązań, które wymagają zainwestowania dużych środków nie związanych z biznesem.

Inwestorzy się przestraszą?

Pozew ukraińskiego biznesmena może naruszyć klimat inwestycyjny kraju, nadwątlony po ostatnim zatrzymaniu na Białorusi managera rosyjskiej firmy Uralkalij. Władisław Baumgartnier trafił do aresztu KGB zaraz po spotkaniu z białoruskim premierem i został oskarżony o narażenie białoruskiego państwa na straty w wys. 100 mln. dol.

Białoruskie władze nie pierwszy raz oskarżane są o działanie na niekorzyść inwestorów zagranicznych . Ostatnim głośnym przypadkiem było zwiększenie udziałów państwa w przedsiębiorstwie Sukno – na czym stracili jego rosyjscy udziałowcy.

Przykładem perypetii polskiego inwestora na Białorusi jest przypadek firmy Bio-Eko, której właścicel został skazany na wypłacenie grzywny w wysokości prawie 1 mln. dol.

www.belsat.eu/pl

Biełoruskije Novosti

Zobacz też
Komentarze