Dziwna białorusko-rosyjska wojna potasowa


Niejednoznaczne reakcje Rosji na areszt dyrektora generalnego rosyjskiej firmy potasowej pokazuje, że Rosjanie w rzeczywistości nie chcą ukarać Białorusi.

Zastanawiające jest milczenie najwyższych rosyjskich władz, które raczej słyną z wyczulenia na „łamanie” praw swoich obywateli za granicą. Tymczasem wypuszczenia aresztowanego managera domagał się nieśmiało jedynie pomocnik prezydenta Rosji. Nastąpiła potem seria sprzecznych i niezrealizowanych zapowiedzi ukarania Białorusi

Gromkie zapowiedzi

Rosyjska firma Transnieft po aresztowaniu Władimira Baumgartniera zapowiedziała ograniczenie dostaw ropy na Białoruś o 400 tys. ton z powodu „awarii” ropociągu Drużba. Jednak kilka dni później Białorusi w kłopotach logistycznych obiecał pomóc sam szef Rosniefti Igor Sieczyn – wpływowy członek grupy b.kagiebistów w rosyjskich władzach. Nie ma się co dziwić – jego firma ma 50 proc. udział w białoruskiej rafinerii w Mozyrzu i ograniczenie dostaw surowca oznacza straty również dla niej.

Ograniczenie przez zwiększenie?

Co ciekawe według wyliczeń Biełsatu, Rosja w tym roku zamierza przesłać na Białoruś więcej ropy niż zapowiadała. Białoruś oczekuje od Rosjan 21,5 mln ton surowca. Rosjanie zgadzają się jedynie na 18,5 mln ton. Rosjanie nie zgadzają się na podpisanie rocznego kontraktu na dostawy i zamiast tego przedstawiają cokwartalny grafik dostaw. I tak okazuje się, że w trzech pierwszych kwartałach Białoruś otrzymała 16,35 mln. ton ropy, a w IV Rosjanie deklarują eksport na poziomie 3,1 mln. ton – czyli Białoruś i tak dostanie 19,45 ton ropy. To mniej niż zakładała, ale więcej niż zapowiadali Rosjanie. Kreml nie chce więc wykorzystać dostaw surowców jako metody nacisku na Łukaszenkę

Mleczna wojna utknęła

Po aresztowaniu Baumgertniera z dyżurnymi oskarżeniami o naruszenie wymogów sanitarnych wystąpił główny lekarz sanitarny Rosji Giennadyj Oniszczenko – który dopatrzył się licznych naruszeń w białoruskim eksporcie nabiału. Jednak na zapowiedziach ograniczenia importu się skończyło.

Może jednak maszyny?

Rosyjski prezydent podczas swojej ostatniej wizyty w Krasnodarskim kraju sugerował, że spadek sprzedaży rosyjskich maszyn rolniczych wynika z nadmiernego eksportu z Białorusi. Jednak to wszystko trudno uznać za zdecydowane kroki w obranie aresztowanego obywatela.

W międzyczasie pojawiły się przecieki o nieformalnych negocjacjach mających na celu odsuniecie od potasowego biznesu w Rosji rosyjskiego oligarchy Sulejmana Kerimowa – uznawanego za człowieka Miedwiediewa. Łukaszenka miał postawić warunek wypuszczenia dyrektora Uralkalija, jeśli Kerimow sprzeda swoje udziały. Pojawiły się informacje, że należące do oligarchy 21 proc. akcji Uralkalija chce nabyć Sieczyn. Ten oczywiście zaprzeczył, jednak to może być próba obniżenia wartości akcji firmy. Na giełdzie pretendentów do przejęcia pakietu akcji przedsiębiorstwa znajdują się inne nazwiska ludzi związanych z Putinem np. Arkady Rotenberg właściciel firmy Strojgazomontaż. Biznesmen zna się z rosyjskim prezydentem jeszcze z jego czasów Petersburskich.

Przyjaźń z wczorajszym wrogiem?

Brak wsparcia ze strony Kremla zaowocował zapowiedzią powrotu do współpracy z Białorusią Uralkalija, który w 30 lipca zerwał współprace białoruskim Biełaruśkalijem ze sprzedaży swojej produkcji w ramach wspólnego przedsiębiorstwa BKK . Przedsiębiorstwo zapowiedział, że wprawdzie „bez entuzjazmu”, ale zamierza rozpatrzyć dowolną propozycję zawarcia umowy handlowej, nawet z Białorusią – czyli swoim wczorajszym wrogiem.

Według moskiewskiego politologa Kiryłła Koktysza – sprawa Baumgiertera sama się rozwiąże, gdy poznamy nowego głównego akcjonariusza Uralkalja. „Wtedy będzie się tym zajmować Rosja. Białoruski Śledczy komitet po prostu przekaże ją do rosyjskiej prokuratury”

Wymowne milczenie Putina

Sytuacja przypomina sprawę aresztowanego w USA na wniosek Szwajcarii w 2001 r. Pawła Borodina – byłego szefa prezydenckiej administracji Jelcyna. Przy Putnie objął funkcje sekretarza Państwa Związkowego Rosji i Białorusi, mimo oskarżenia przez rosyjską i szwajcarską prokuraturę o machinacje przy remoncie Kremla. Jednak w po aresztowaniu komentatorów zastanawiało milczenie Putina na temat urzędnika, który wyjechał do USA na inaugurację prezydenta George’a Busha. Borodin jako człowiek Jelcyna był dla Putina postacią niewygodną – i jego areszt mógł pomóc nowemu prezydentowi w ograniczeniu wpływów ludzi jako poprzednika.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze