Dyrektor rosyjskiego Urałkalija pozostanie w areszcie białoruskiego KGB


Dyrektor generalny rosyjskiego potentata potasowego Urałkalij Władisław Baumgertner, zatrzymany pod koniec sierpnia na Białorusi, pozostanie w areszcie. Sąd miejski w Mińsku odrzucił w piątek skargę adwokatów na wcześniejszą decyzję sądu dzielnicowego w tej sprawie.

Decyzja ta jest ostateczna i nie podlega apelacji” – oświadczyła sędzia sądu miejskiego Nadzieja Baranawa.

6 września sąd dzielnicowy w Mińsku nie przychylił się do skargi adwokatów Baumgertnera na zastosowany wobec niego środek zapobiegawczy w postaci aresztu.

Przyleciał do Mińska – wylądował w areszcie

Baumgertner jest w mińskim areszcie KGB od 26 sierpnia. Został zatrzymany na stołecznym lotnisku po rozmowach z premierem Białorusi Michaiłem Miasnikowiczem, na którego zaproszenie przybył do Mińska. Został oskarżony o „nadużycie władzy i uprawnień służbowych„.

Według białoruskiego Komitetu Śledczego on oraz inni przedstawiciele kierownictwa Urałkalija są podejrzewani o spowodowanie strat w białoruskim budżecie o wysokości co najmniej 100 mln dolarów.

Dyrektor generalny Urałkalija jest jednocześnie szefem rady nadzorczej rosyjsko-białoruskiej spółki BKK, która odpowiadała za ponad 40 proc. światowego eksportu nawozów potasowych. Jednak w lipcu Urałkalij ogłosił, że zaprzestaje eksportu własnych nawozów za pośrednictwem BKK i wycofuje się z jej akcjonariatu. Spowodowało to spadek cen nawozów potasowych na rynkach światowych, stwarzając problem finansowy dla Białorusi, gdzie państwowy koncern potasowy Biełaruśkalij jest drugim co do wielkości podatnikiem.

Do rozprawy może poczekać nawet 1,5 roku

Białoruski adwokat Baumgertnera Źmicier Haraczka powiedział przed piątkową rozprawą, że w czwartek widział się ze swoim klientem, który na nic się nie uskarża. Dodał, że zgodnie z białoruskim prawem śledztwo w jego sprawie może potrwać nawet 1,5 roku.

Zgodnie z prawodawstwem Białorusi oskarżonego mogą w białoruskich sądach bronić tylko białoruscy adwokaci. Baumgertner ma troje obrońców, w tym właśnie Haraczkę, który bronił m.in. b. kandydata opozycji na prezydenta z 2006 r. Alaksandra Kazulina.

KR/Biełsat/PAP

Zobacz też
Komentarze