Desperacki krok białoruskiego geja


Najpierw w akcie sprzeciwu wobec uniemożliwienia mu odbycia alternatywnej służby wojskowej zrzeka się obywatelstwa białoruskiego, teraz zostaje diakonem ukraińskiej cerkwi autokefalicznej. Wszystko po to, by nie trafić do białoruskich koszar.

Chodzi o działacza białoruskiego ruchu gejów i lesbijek (LGBT) – Walentyna Tiszko. Jak pisze dziennik „Rzeczpospolita”, homoseksualista przyjął święcenia z rąk duchownego ukraińskiej autokefalicznej cerkwi prawosławnej obrządku greckiego Władymira Wilde. Ceremonia odbyła się w Kijowie, podczas odbywającego się tam forum chrześcijan homoseksualnych. – Niech Bóg dopomoże Panu i wszystkim chrześcijanom białoruskiego LGBT, którzy od dziś mają swojego pasterza – powiedział Wilde.

Walentyn Tiszko pochodzi z Mołodeczna. Od dwóch lat bezskutecznie starał się uzyskać zgodę na odbycie alternatywnej służby wojskowej. Swojej orientacji seksualnej nie ukrywa. Prośbę o zastąpienie tradycyjnej służby wojskowej na alternatywną motywował przekonaniami religijnymi, ale w wywiadzie dla agencji BiełaPAN przyznał, że jest gejem i obawia się, że wojsko zamieniłoby jego życie w koszmar. Wreszcie nie mogąc wyegzekwować swoich praw, złożył w ministerstwie sprawiedliwości oraz na ręce prezydenta Aleksandra Łukaszenki wniosek o udzielenie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa białoruskiego.

Odczuwam strach przed powołaniem mnie do armii. Doskonale rozumiem, że w tym systemie nie ma żadnych świętości, przekonałem się o tym na swoim przykładzie – podsumował Tiszko.

Według prawa białoruskiego duchowni nie są objęci obowiązkową służbą wojskową, natomiast w przypadku białoruskiego geja może to nie zadziałać. Białoruskie władze nie uznają cerkwi autokefalicznych, które aktywnie prowadzą działalność w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii.

KR/ Biełsat za Kresy24.pl

Zobacz też
Komentarze