Łukaszenka ramię w ramię z Kremlem walczy z rosyjskim oligarchą


Białoruś może liczyć na pewne poparcie administracji prezydenta Rosji w konflikcie wokół rosyjskiego koncernu Uralkalij – uważa białoruski ekonomista Staś Iwaszkiewicz.

Dyrektor generalny Uralkali Władisław Baumgartner został zatrzymany w Mińsku. Białoruskie uderzenie w Urałkalij zbiegło się w czasie z silną presją Kremla na politycznych protektorów tej firmy, czyli biznesmenów i urzędników z otoczenia premiera Dmitrija Miedwiediewa, która rozpoczęła się natychmiast po powrocie Władimira Putina na fotel prezydencki – pisze Iwaszkiewicz w niezależnej gazecie internetowej „Biełorusskije Nowosti”.

Sieczyn kontra Miedwiediew

Jak podkreśla ekonomista, wielu analityków widzi w tej presji zemstę szefa Rosnieftu Igora Sieczyna, blisko związanego z Putinem. Sieczyn i jego otoczenie utracili część wpływów podczas prezydentury Miedwiediewa w latach 2008-2012. Na przykład, gdy w 2008 r. z inicjatywy Sieczyna wymuszono na ówczesnym właścicielu Urałkalija Dmitriju Rybołowlowie zgodę na sprzedaż swego pakietu akcji, „transakcję przechwyciła przy wsparciu Dmitrija Miedwiediewa grupa wykonawców wrogiego przejęcia na czele z dagestańskim biznesmenem Sulejmanem Kerimowem” – pisze Iwaszkiewicz.

Oligarcha na celowniku białoruskich władz

Miliarder Kerimow należy obok Baumgertnera do grupy osób objętych białoruskim śledztwem z artykułu o „nadużyciu władzy i uprawnień służbowych”. Białoruski Komitet Śledczy twierdzi, że są oni podejrzewani o spowodowanie strat w białoruskim budżecie wysokości około 100 mln dolarów.

Baumgertnera zatrzymano w zeszły poniedziałek po rozmowach z premierem Białorusi Michaiłem Miasnikowiczem, na którego pisemne zaproszenie przyjechał do Mińska. Do białoruskiej stolicy został wówczas zaproszony również Kerimow, ale w ostatniej chwili zrezygnował z podróży. Teraz z inicjatywy Mińska jest ścigany przez Interpol listem gończym.

Sieczyn wspiera Łukaszenkę

Według Iwaszkiewicza głównym obiektem obecnych ataków grupy Sieczyna jest obok samego Miedwiediewa wicepremier Arkadij Dworkowicz, który intensywnie lobbuje za szybką prywatyzacją dużych państwowych aktywów. – Sieczyn zaś wręcz przeciwnie, stara się ten proces zahamować. W prywatyzacji szeregu aktywów jest zainteresowany także on sam – aby wykupić je w interesach Rosnieftiegazu (głównego akcjonariusza Rosnieftu) i wyjąć w ten sposób spod bezpośredniej kontroli rządu – czytamy.

„W tym kontekście uderzenie Białorusi w Dworkowicza, nawet jeśli nie było skoordynowane z Kremlem, jest mu jak najbardziej na rękę” pisze ekonomista.

Iwaszkiewicz argumentuje, że białoruskie groźby przekazania materiałów sprawy karnej dotyczącej Urałkalija organom śledczym Rosji mogą uderzyć osobiście w Dworkowicza i jego żonę, która zajmuje wysokie stanowiska w firmach kontrolowanych przez Kerimowa. Poza tym w materiałach tych mogą znajdować się informacje o działalności Urałkalija i jego akcjonariuszy, w których „można się dokopać także naruszeń rosyjskiego ustawodawstwa”.

Białoruski ekonomista zwraca też uwagę, że Sieczyn otwarcie wystąpił po stronie Aleksandra Łukaszenki, gdy państwowy koncern zarządzający rurociągami naftowymi w Federacji Rosyjskiej Transnieft zapowiedział zmniejszenie we wrześniu dostaw ropy naftowej na Białoruś o 400 tys. ton. – Szef Rosnieftu nie wykluczył, że może zrekompensować białoruskim rafineriom niedobór surowca dostawami kolejowymi- zauważył analityk.

„W ten sposób ciche poparcie dla Łukaszenki w Moskwie może zrekompensować naszemu krajowi sankcje ze strony rządu Federacji Rosyjskiej, przynajmniej częściowo” pisze Iwaszkiewicz.

Jb/Biesat za PAP

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze