Bialoruski wicepremier jedzie do Moskwy po prośbie


Pierwszy wicepremier Białorusi Uładzimir Siemaszka odwiedza Moskwę w okresie zaostrzenia relacji białorusko-rosyjskich na tle aresztowania w Mińsku dyrektora genralnego rosyjskiego Uralkalija.

Ropa i nie tylko

W rosyjskiej stolicy białoruski urzędnik spotka się z rosyjskim wicepremierem Arkadym Dworkowiczem. Tematem rozmów będą prawdopodobnie kwestie dostaw ropy. Białoruska strona chce uzgodnić wielkość dostaw w IV kwartale 2013 r. Białoruś chce również ustalić ile ropy łącznie Rosja zamierza wyeksportować w 2014 r. Są jednak na to małe szanse, bo Rosja od roku stosuje praktykę cokwartalnego ustalania wielkości dostaw, traktując to jako narzędzie nacisku na Białoruś.

Dlaczego w Moskwie nie lubią Siemaszki

Zdaniem Andreja Sudalcewa rosyjskiego politologa zajmującego się białoruską problematyką, wysłanie akurat tego białoruskiego urzędnika jest dla Rosji kłopotliwe – bo ma on osobliwe podejście do negocjacji. „Siemaszka nigdy nie przyjeżdżał do Moskwy z konkretną propozycją. Umie za to całymi godzinami wyduszać od partnerów, to co mu jest potrzebne. W pewnym momencie stało się to dla Rosjan po prostu nie do zniesienia i Moskwa dała to do zrozumienia Białorusinom. Wtedy Siemaszkę odsunięto od rozmów.” Jednak teraz białoruski wicepremier znów został oddelegowany do rozmów i to w sytuacji, w której od marca białoruski prezydent praktycznie unika kontaktu z Rosjanami.

A problemy narastają

Zdaniem politologa Białoruś wkrótce przestanie otrzymywać kredyt stabilizacyjny od kierowanej przez Rosjan Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej i chce otrzymać kolejny w wysokości co najmniej 4 mld, bez którego białoruska gospodarka może się zawalić. Wiadomo też, że Rosjanie nie chcą dawać kredytów na finansowanie modernizacji Białoruskich zakładów. Według Suzdalcewa, Łukaszenka toczy z Putinem dziwna grę oczekując, że ten pierwszy zareaguje na napięcia w białorusko-rosyjskich stosunkach. Aresztowanie rosyjskiego managera jest tego przykładem. Zdaniem eksperta, na razie Rosjanie po cichu odbierają Białorusi tradycyjne przywileje – takie jak np. nieograniczony dostęp do rosyjskiego rynku białoruskiej produkcji mlecznej i będą domagać się respektowana podpisanych umów.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze