Białoruski anarchista wychodzi z więzienia [FOTORELACJA]


Skazany w tzw. „sprawie anarchistów” Aleksander Franckiewicz wyszedł na wolność po odsiedzeniu trzech lat. Był uznany przez białoruskich obrońców praw człowieka za więźnia sumienia.

Tajemnicze podpalenia

W 2010 r. na Białorusi miało miejsce kilka tajemniczych prób podpaleń. Najgłośniejszym przypadkiem było spalenie samochodu na znajdującego się na posesji rosyjskiej ambasady, na którą ktoś wrzucił butelkę z benzyną. Oprócz tego butelkami z benzyną obrzucono miński areszt na ul. Akrescina, kasyno „Szangli-la”, siedzibę Związków Zawodowych, oddział Biełarusbanku oraz banku Mińsk-Moskwa, a także komisariatu milicji w Saligorsku.

Winni – anarchiści

Wszystkie te przestępstwa przypisano aktywistom ruchu anarchistycznego na Białorusi, w którym udzielał się Franckiewicz. Chłopak został aresztowany na początku września 2010 r. 27 maja 2011 r. miński sąd skazał na kary więzienia Frankiewicza i dwóch innych anarchistów. Zostali oskarżeni o szczególnie złośliwe chuligaństwo oraz zniszczenie mienia. Franckiewicz sąd zarzucił również hakerstwo i piractwo komputerowe.

Pozostali oskarżeni: Ihar Alnijewicz otrzymał 8 lat kolonii o zaostrzonym rygorze, Mikołaj Dziedok cztery i pół roku wiezienia.

Umyślne łamanie regulaminu

4 grudnia 2012 r. sąd podczas posiedzenia wyjazdowego w Szkołowskiej Kolonii Karnej zadecydował przeniesienie Mikałaja Dziedoka do więzienia za wielokrotne naruszanie regulaminu. Jest to znaczne pogorszenie warunków, gdyż przedtem przebywał w kolonii karnej, gdzie więźniowie mają względną swobodę poruszania.

Potępić syna

Kłopoty ma również matka Ihara Alinijewicza, Walancina Alinijewicz, do niedawna docent Katedry Ekonomii Przemysłu na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym w Mińsku. W czerwcu br. władze uniwersytetu poinformowały, że w przyszłym roku akademickim nie przedłużą jej kontraktu. Według Alinijewicz, uniwersyteckie władze nakazały jej odciąć się od syna. Kobieta wielokrotnie krytykowała warunki panujące w białoruskich więzieniach i skarżyła się, że więzienne władze praktycznie uniemożliwiły jej kontakty z synem.

Wątpliwe wyroki

Zdaniem białoruskich obrońców praw człowieka białoruskie władze naruszyły prawo, aresztując podejrzanych kilka razy pod rząd pod różnymi zarzutami, tak by przedłużyć ich pobyt w areszcie. Miało to służyć wywarciu nacisku na zatrzymanych. Co więcej po zatrzymaniu grupy podpalenia nadal trwały.

jb/Biełsat/Biełapan

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze