Prof. Elżbieta Smułkowa: Język białoruski mógłby się odrodzić w przeciągu 10-15 lat


Język białoruski jest dziś ważny tylko dla części białoruskiej inteligencji i dla ludności wiejskiej mówiącej gwarami, a władze kraju na ogół go nie używają – oceniła była ambasador Polski na Białorusi, prof. Elżbieta Smułkowa, dodając, że żałuje tego jako lingwistka.

Język wsi i inteligencji

„Gwarami białoruskimi mówi ludność wiejska. Język białoruski kultywuje też ta część inteligencji, która ma poczucie narodowe i której szkoda straty języka. Władze kraju na ogół go nie używają” – powiedziała Smułkowa, która uczestniczy w trwającym właśnie w Mińsku XV Międzynarodowym Zjeździe Slawistów. Prof. Smułkowa była ambasadorem Polski na Białorusi w latach 1992-1995.

Zbyt agresywna białorutenizacja

„Mnie jako lingwiście też tego szkoda, bo to jest samodzielny, interesujący język z pogranicza grup językowych wschodnio- i zachodniosłowiańskich. Dużo jest w nim polonizmów, ale też bardzo duża własna warstwa strukturalna i dużo ciekawego archaicznego oraz regionalnego słownictwa słowiańskiego” – podkreśliła profesor, która jest białorutenistką. Białoruś niepodległości popełniono zasadniczy błąd: „zbyt agresywnie zaczęto ludzi białorutenizować w sensie językowym”.

Zmiana językowa dużo kosztuje

Jak zaznaczyła, ludność Białorusi miała już wtedy za sobą długotrwały proces rusyfikacji językowej i zareagowała na politykę nowych władz oporem. „Miasto na terenie Białorusi albo mówiło po polsku, albo w jidysz, albo po rosyjsku. Ludność wiejska, która przybywała do miast, nie chcąc się odróżniać, starała się jak najszybciej przejść na rosyjski, bo to było dla nich najłatwiejsze. Wielu ludzi ta zmiana języka bardzo dużo kosztowała. To nie takie proste po raz drugi w życiu zmieniać swój język” – powiedziała.

Władza nie mówi po białorusku

Według prof. Smułkowej ta zmiana mogłaby się jednak dokonać w ciągu 10-15 lat, gdyby władze państwowe do niej dążyły. „Cała władza tylko krótko na początku mówiła po białorusku, a potem bardzo prędko przestała. A po przebytym (z inicjatywy prezydenta Aleksandra Łukaszenki w 1995 r.), referendum, kiedy uznano oba języki za urzędowe, zwyciężył rosyjski jako szerzej używany. Łukaszenka na ogół się nie odzywa po białorusku. Więc ludzie zobaczyli, że też nie muszą, że nie mają w tym żadnego interesu” – podkreśliła profesor.

Czy białoruski odrodzi się?

Byłą ambasador pytano o słabnące wykorzystanie białoruskiego także podczas czwartkowego spotkania z przedstawicielami środowisk niezależnych, zorganizowanego przez Latający Uniwersytet w Mińsku. Powiedziała wówczas: „W obecnej sytuacji trzeba zabiegać o to, by białoruski funkcjonował jako drugi język. To, czy wróci i będzie żyć, zależy od młodzieży”.

Prof. Smułkowa uczestniczy na Białorusi w trwającym od wtorku XV Międzynarodowym Zjeździe Slawistów w Mińsku. W pracach zjazdu bierze udział ponad 600 uczonych z 35 państw, w tym Polski, USA, Izraela, a nawet Japonii. Obrady zakończą się we wtorek.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze