Rosja: ukraińskie czekoladki powodują raka. Białoruś: są zdrowe!


Rosja, Białoruś i Kazachstan są częścią Unii Celnej, jednak jeżeli chodzi o sanitarne normy okazuje się, że lokalne inspekcje sanitarne pokazują czasem zupełnie coś zupełnie przeciwnego. To czy na poszczególnych rynkach pojawi się dany produkt żywnościowy zależy czasem od wielkiej polityki międzynarodowej.


Nieudana misja Putina

Po niezbyt udanej misji prezydenta Putina w Kijowe związanej z 1025 rocznicą chrztu Rusi, w czasie której usiłował nakłonić ukraińskie władze do porzucenia idei integracji europejskiej na rzecz integracji euroazjatyckiej, ofiarą niesnasek stały się czekoladki czołowego producenta słodyczy na Ukrainie firmy „Roshen” należącej do ukraińskiego oligarchy Petro Poroszenki. Ukraińcy, mimo sugestii nie wyrazili chęci przystąpienia do Unii Euroazjatyckiej, a prezydent Janukowicz w swoim przemówieniu krytykował próby politycznego wykorzystania religii.

Czekoladki ofiarą polityki

Dziwnym trafem 29 lipca tuż po powrocie Putina z ukraińskich wojaży do stolicy główny specjalista ds. sanitarnych Gienadyj Oniszczenko ogłosił, że popularne w Rosji ukraińskie czekoladki nie odpowiadają normom zawartości tłuszczu i nie przeszły testów „organoleptycznych”. Do tego w mlecznej czekoladzie Roshen wykryto rakotwórczą substancję benzopiren.

Białoruś czekoladek nie zakazuje

Sprawą zajął się również białoruski odpowiednik Oniszczenki – dr. Ihar Gajewski, który poinformował, że po przeprowadzeniu kontroli nie ma podstaw do zakazu importu ukraińskiej produkcji. Nie jest to pierwszy przypadek, gdy białoruscy i rosyjscy partnerzy różnią się w poglądach na kwestie sanitarne. W 2006 r. Rosja zabroniła importu gruzińskich win i mineralnej wody Borżomi tłumacząc to naruszeniem norm sanitarnych i „niskiej jakości” – nieprzypadkowo zbiegło się to z zaostrzeniem stosunków rosyjsko-gruzińskich. O tym, że dziwnym trafem jakoś gruzińskiej produkcji polepszała się wraz polepszeniem się politycznego miedzy krami świadczy fakt, że po przyjściu do władzy sprzyjającego Rosjanom biznesmena Bidziny Iwaniszwilego – rosyjski nadzór sanitarny zezwolił z powrotem na sprzedaż gruzińskich win i Borżomi na swoim terytorium Białoruś w 2006 r., ani potem gdy powstała Unia Celna nie przyłączyła się do zakazu. Co więcej białoruskie i kazachskie firmy były oskarżane o potajemny eksport na teren Rosji zakazanej gruzińskiej produkcji.

„Chcielibyśmy ostrzec naszych białoruskich i kazachskich partnerów, że działamy w ramach prawa i nie będziemy ze zrozumieniem odnosić się do wprowadzenia w życie takich (reeksportowych – red) schematów” – powiedział Oniszczenko gazecie Komsomolska Prawda na Białorusi.

Główny specjalista sanitarny kraju szczególnie narzekał na postawę Białorusi, która „w okresie funkcjonowania zakazu wwozu do Rosji produkcji winnej z jednego z krajów dołączyła do schematów reeksportowych i dostarczała na terytorium Rosji zakazane towary”. Prawdopodobnie można się więc spodziewać, że dzięki białoruskiemu partnerowi czekoladki „Roshen” szybko nie znikną z rosyjskiego rynku.

Jb/Biełsat/ www.kp.by

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze