Rosjanie zrywają współpracę z Białorusią w dziedzinie eksportu strategicznego surowca


Działalność kończy wspólna firma eskortująca nawet 40 proc. światowej produkcji soli potasu niezbędnych do produkcji nawozów sztucznych….

Surowiec strategiczny jak ropa

Rosyjski koncern Uralkalij zrywa współpracę z białoruską firmą potasową BKK (Bełaruskalja Kalijanaja Kompania), która dotychczas zajmowała się sprzedażą wyprodukowanych w Rosji i na Białorusi nawozów potasowych. Pod znakiem zapytania stoi również stworzenie nowej struktury „Sojuzkalij”.

Jak zmonopolizować handel światowy?

Ponad 80 proc. znanych rezerw potasu zlokalizowanych jest jedynie w czterech państwach: Kanadzie, Rosji, Białorusi i Niemczech (z czego około 32% w Kanadzie oraz około 36 proc. w Rosji oraz Białorusi). Pomysł połączenia dwóch potentatów na światowym rynku miał na celu zmonopolizowanie handlu światowego tym strategicznym surowcem dla światowego rolnictwa. W wyniku stworzenia białorusko-rosyjskiego przedsiębiorstwa przechodziło nawet 40 proc. światowego eksportu wyrobów potasowych.

Kto winny

29 lipca br. zarząd Uralkalija postanowił o zaprzestaniu eksportu swojej produkcji przez BKK obwiniając Białorusinów, że wbrew umowie sprzedają część swojej produkcji omijając spółkę – stwarzając w ten sposób nieuczciwą konkurencję dla rosyjskiego przedsiębiorstwa.

„W takiej sytuacji musimy przekierować eksport przez naszego własnego tradera” – napisano w oficjalnym oświadczeniu zarządu Uralkaija. Nie jest to pierwszy zgrzyt we wzajemnych relacjach. Podobny zarzut o potajemne sprzedaż swojej produkcji postawiła w kwietniu br. strona Białoruska. Ówczesny dyrektor generalny Białoruśkalija Waler Kirijenka oskarżył Rosjan, że przez wspólne przedsiębiorstwo handlowe sprzedaje jedynie 20 proc. produkcji. Tyle , że jakiś czas potem dyrektor za swoja szczerość stracił stanowisko.

Niezależna komisja pod okiem syna prezydenta i KGB

W kwietniu br. Aleksander Łukaszenka spotkał się rosyjskim oligarchą, właścicielem Uralkalija Sulejmanem Kerimowem. Podczas rozmów pojawiła się propozycja stworzenia wspólnej komisji, która wypracowałby nowy format współpracy. Według Łukaszenki rosyjski oligarcha chciał by na czele komisji stanął „ktoś wpływowy”.

Komisja powstała na jej czele stanął wicepremier Siarhej Rumas, jednak nadzór nad nią otrzymał syn prezydenta Wiktar Łukaszenka i szef KGB Waler Wakulczyk. Wtedy zapadła również decyzja o dosunięciu dyrektora Białoruśkalja, który naraził się Rosjanom oskarżając ich o prowadzenie niejasnych interesów na boku.

Po co Łukaszence Rosjanie?

Nie na darmo Białoruśkalij jest nazywany kurą znoszącą złote jajka. W ub.r. do białoruskiego budżetu z tytułu dochodów firmy wpłynęło 3 mld dol. To suma potrzebna Białorusi do utrzymania przez cały rok systemu sądowego, milicji i prowadzenia polityki społecznej.

Jednak dla Mińska zerwanie współpracy niesie pewne ryzyko. Istnienie BKK, w którym 50 proc. mieli Rosjanie powodowało zmniejszenie możliwości wprowadzenia sankcji ze strony Zachodu – bo oznaczałoby to również uderzenie w Rosjan. Teraz wczorajsi partnerzy stają się znowu konkurentami. Sytuacja jest o tyle niewygodna, że obecnie mamy do czynienia z obniżeniem cen na potasowe nawozy na rynkach światowych. Jak podkreśla Białoruski analityk Siarhej Czały, dzięki współpracy można było toczyć prawdziwe wojny z parterami handlowymi, jak to miało miejsce w 2009 r. gdy handel właściwie ustał na czas rozmów o cenie. W najbardziej sprzyjającym momencie za tonę surowca potasowego płacono nawet tysiąc dolarów – teraz cena jest o połowę niższa.

Mechanizm wyprowadzania dochodów?

Inny pogląd prezentuje ekonomista Leonid Zaika, który na łamach portalu Charter97.org podkreślił, że „wspólne” struktury na terytorium b. ZSRR są najczęściej mechanizmami wyprowadzania dochodów. Budowanie rosyjsko-białoruskiego przedsiębiorstwa może przypominać stworzenie na Ukrainie RosUkrenergo – firmy zajmującej się tranzytem rosyjskiego gazu na Zachód. Przedsiębiorstwo, było oskarżane o wyprowadzanie zysków jako niepotrzebny pośrednik. Zaika również uważa, że zakończenie współpracy w ramach BKK wyeliminuje niepotrzebnego pośrednika.

Sojuzkalij – plany nowego imperium zagrożone

Na razie białoruska firma wielkością przewyższa swojego rosyjskiego odpowiednika i w białorusko-rosyjskim tandemie to ona byłaby liderem. Jednak z biegiem czasu Rosjanie mogą przejąć inne przedsiębiorstwo i wskoczyć na pierwsze miejsce i przejąć kontrole nad firmą.

Kerimow miał plany zakupu części akcji Białoruskalja jednak cena 30 mld dol. jaką zarządzał Łukaszenka jest nie do zaakceptowania przez rosyjskiego oligarchę. Rosjanie i Białorusini planowali również stworzenie nowej struktury Sojuzkalij z siedzibą w Szwajcarii, które według zapowiedzi wicepremiera Uładzmira Siemaszki miało rozpocząć działanie w przyszłym roku. Jednak zdaniem ekonomista Siarheja Czałego, jest to mało możliwe – bo dzisiejszy rozpad współpracy świadczy o czymś przeciwnym. BKK miał według białoruskiej strony – przekształcić się w główną siedzibę nowej firmy. „Mowa jest nie wojnie handlowej między dwoma firmami, ale o filozofii handlowej polityki. Gdy ceny na nawozy zaczęły spadać, Rosjanie postąpili jak normalna firma rynkowa i zmniejszyli produkcję, tymczasem Białoruś zaczęła ją podwyższać.” – podkreśla. Zdaniem białoruskiego eksperta, takie zachowanie faktycznie oznacza to dumping, którego Rosjanie nie mogli zaakceptować.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze