Białorusini nie dowierzają swojej walucie


W ubiegły piątek szefowa Banku Narodowego Białorusi Nadzieja Jermakowa przyznała, że w ciągu pierwszych 10 dni lipca Białorusini wycofali 1 trylion rubli (ok. 112,5 mln dol) i zamienili je na wkłady dewizowe. „Oprócz tego społeczeństwo kupiło dodatkowo 130 mln dol, które zostały w rękach prywatnych. Dodam, że pieniądze są pieniędzmi, gdy przynoszą dochód i pracują dla gospodarki” – dodała

Zareagowały na to białoruskie firmy zajmujące się sprzedażą materiałów budowlanych i handlarze samochodów. Oni za podstawę rozliczeń biorą kurs dolara na poziomie 9000-9100 czyli o 2 proc. więcej niż oficjalny kurs giełdowy, a niektórzy już pozbywają się dolarów po kursie 9500. Jermakowi podkreśliła, że na Białorusi nie ma deficytu walut i państwo nie zamierza ich wpuszczać na rynek. Już w weekend w białoruskich bankach cena przewyższyła psychologiczną granicę 9 tys. rubli – jednak ceny w bankach mogą jedynie wahać się w granicach -+ 2 proc.

Białoruś w 2011 roku przezywała okres gwałtownej dewaluacji swojej waluty, który poprzedziło masowe wykupowanie euro i dolarów oraz towarów w sklepach. Białorus nie mogła poradzić sobie z deficytem walut inaczej niż obniżenie ceny rubla, którego wartość w ciągu roku spadłą o 108 proc.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze