Matka więźnia politycznego wyrzucona z pracy za lojalność wobec syna


„Postawiono mi ultimatum: albo lojalność wobec syna albo praca. Wybór był tak niedorzeczny, że roześmiałam im się w twarz” – o naciskach i wyrzuceniu z pracy napisała matka więźnia politycznego Ihara Aliniejewicza nas woim profilu na Fecebooku.

Walancina Alinijewicz jest doktorem ekonomii i docentem Katedry Ekonomii Przemysłu na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym w Mińsku. Władze uniwersytetu poinformowały, że w przyszłym roku akademickim nie przedłużą jej kontraktu.

Wyrok w sprawie anarchistów

Jej syn członek anarchistycznej grupy został skazany na 8 lat kolonii karanej o zaostrzonym reżimie za rzekome obrzucenie butelkami benzyną rosyjskiej ambasady w Mińsku i kilka innych podpaleń. Razem z nim skazani zostali Mikałaj Dziedok Aleksander Frankiewicz.

Zdaniem obrońcóy praw człowieka Aleha Hułaka, białoruskie władze naruszyły prawo, aresztując podejrzanych kilka razy pod rząd pod różnymi zarzutami, tak by przedłużyć ich pobyt w areszcie. Jego zdaniem miało to służyć wywarciu nacisku na zatrzymanych. Co więcej po zatrzymaniu grupy podpalenia nadal trwały. Dlatego białoruscy obrońcy praw człowieka uznają go za więźnia politycznego pozbawionego prawa do sprawiedliwego procesu.

Polecenie z góry

„Podłość tej sytuacji wynika z tego , że przez ostanie półtora miesiąca miała do czynienia z prawdziwą nagonką. Przy tym moje szefostwo nawet nie ukrywało, że dostało polecenie „z góry” i że uważnie czyta i analizuje to co pojawia się na ten temat na portalach i w druku ad mojej pracy żadnych zastrzeżeń nie ma.” – napisała.

Walancina Alinijewicz wielokrotnie krytykowała warunki panujące w białoruskich więzieniach i skarżyła się, że więzienne władze praktycznie uniemożliwiły jej kontakty z synem.

Jb/Biełsat

www.bielsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze