Zdolni Białorusini otrzymują od Polski jeszcze jedną ofertę stypendialną


Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego powołali nowy program stypendialny. Studenci z krajów Partnerstwa Wschodniego będą mogli podjąć naukę na kierunkach nauk ścisłych: technicznych, przyrodniczo-rolniczych, oraz ekonomii i europeistyki na polskich uczelniach publicznych. Chociaż Partnerstwo Wschodnie jest projektem unijnym to nowy program stypendialny jest prywatną inicjatywą Polski.

Ukraińcy i Białorusini najliczniej wyrażają chęć studiowania w Polsce

Wiceminister spraw zagranicznych Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz tłumaczy, że nowa propozycja stypendialna jest poszerzeniem oferty już istniejących stypendiów dla zagranicznych studentów.

„W roku akademickim 2012/2013 w Polsce studiowało ponad 13 tys. przedstawicieli państw PW, najwięcej z Ukrainy i Białorusi za względu na położenie geograficzne oraz znajomość języka polskiego. Nowa inicjatywa nie jest skierowana dla osób pochodzenia polskiego, liczą się przede wszystkim umiejętności. Jednak, jeżeli osoba, która zakwalifikowała się do stypendium, ma polskie pochodzenie, w niczym to nie przeszkodzi ” – powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Przedstawicielka polskiego MSZ zwróciła uwagę na rosnące zainteresowanie studentów ze Wschodu, w tym z Białorusi, możliwością studiowania w Polsce.

„Mamy sporo studentów z Białorusi na różnych stypendiach i formach nauczania. Sporo osób nie tylko nie dostaje stypendiów, a nawet pokrywa 100 proc. kosztów nauki. Z tego wnioskujemy, że zainteresowanie jest. My z Białorusią, jak paradoksalnie to nie zabrzmi, ale na pewnych apolitycznych poziomach kontakty utrzymujemy. Nie jest tak, że został wybudowany jakiś mur” – dodała minister.

Nowy program stypendialny będzie całkiem apolityczny

Minister Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że w przeciwieństwie do innych programów stypendialnych, jak na przykład Programu Kalinowskiego, skierowanego dla białoruskich studentów relegowanych z macierzystych uczelni z powodów politycznych, stypendium im. S. Banacha ma charakter całkowicie apolityczny.

„Intencją tego programu jest odejście od polityki. Wiemy, że studia za granicą studentom z Białorusi mogą później skomplikować życie zawodowe, studia w ramach Stypendium Kalinowskiego na pewno, ale są przecież inne stypendia. Jeżeli ktoś skończy studia na Politechnice Warszawskiej, które pozwolą mu budować mosty i drogi to ma szansę na normalne życie na Białorusi. Ten człowiek posiądzie wiedzę merytoryczną, kompletnie oderwaną od wszelakich kwestii politycznych. Sporo polityki w koncepcji stypendiów jest w Programie Kalinowskiego i w specjalistycznych Studiach Wschodnich. Nowy program proponuje zupełnie apolityczne i kryteria, i kierunki, a w pewnych dziedzinach dobrze wyedukowani ludzie potrzebni są wszędzie” -podsumowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

Nowatorskie podejście do stypendium

Nowy program jest skierowany do osób, które już studiują, ukończyły I stopień studiów oraz pokazały, że są dobrymi studentami. Oceniać wiedzę i umiejętności kandydata będzie komisja kwalifikacyjna. Komisje rekrutacyjne skompletuje MNiSW, które ma doświadczenie w rekrutacji studentów zza granicy.

Rozmowy kwalifikacyjne będą odbywały się w stolicach krajów Partnerstwa Wschodniego: Mińsku, Kijowie, Kiszyniowie oraz w Tbilisi (dla kandydatów z Gruzji oraz Armenii i Azerbejdżanu). Aplikacje można zgłaszać do 21 czerwca. Wyniki naboru zostaną ogłoszone 2 sierpnia. Osoby zakwalifikowane do udziału w programie stypendialnym będą mogły wskazać uczelnię, na której chcą kontynuować naukę.

Stypendia są oferowane na dwuletnie studia uzupełniające drugiego stopnia na polskich uczelniach publicznych. W pierwszym etapie realizacji programu w roku akademickim 2013/2014 zostanie przyjętych 50 studentów, w kolejnych latach będzie to 100 osób.

Po pierwszym roku stypendyści będą mogli wziąć udział w wymianie studenckiej w ramach programu unijnego Erasmus, jednak w przypadku, gdy wybiorą uczelnię, która zawarła odpowiednie umowy z uczelniami zagranicznymi.

Karolina Rusinowicz/ Biełsat

Zobacz też
Komentarze