„We mgle” jest już na ekranach polskich kin


Nowy film mieszkającego od kilkunastu lat w Niemczech Białorusina Siergieja Łoźnicy to oparty na powieści Wasyla Bykowa dramat z czasów II wojny światowej. Opowiada o człowieku niesłusznie posądzonym o wydanie partyzantów. Mieszka z żoną i dzieckiem w białoruskiej wsi, gdy w jego domu zjawia się dawny kolega, by wykonać na nim wyrok za rzekomą zdradę.{movie}Zwiastun filmu „We mgle”|left|10876{/movie}

Pozbawiony patosu i monumentalizmu film Łoźnicy chwilami przypomina „Obławę” Marcina Krzyształowicza, ale rozwija się w kierunku minimalistycznego moralitetu o manipulacji. Długie, pozornie monotonne ujęcia pomagają odczuć duchowe katusze schwytanej w pułapkę ofiary, świadomej, że nic nie jest w stanie zmyć z niej hańbiącego piętna zdrajcy. Ani słowa przysięgi, ani odwołania do honoru, ani oczywiste dowody lojalności. W barbarzyńskich czasach stygmatyzacja jest wyrokiem. Rzucone pochopnie oskarżenie zostaje trwale zapisane w zbiorowej pamięci. Łoźnica podnosi wariant conradowskiego dramatu sumienia do wymiaru antycznej tragedii. Boleśnie uczciwy, nowocześnie opowiedziany film, który warto oglądać razem z „Polowaniem” Thomasa Vinterberga.

Film „We mgle” zdobył w ubiegłym roku w Cannes nagrodę Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych FIPRESCI. „To film o godności. Dziś utrata dobrego imienia dla wielu ludzi wcale nie jest wielkim dramatem – powiedział Pr. 1 Polskiego Radia Siergiej Łoźnica – A dla bohatera filmu, Suszczienii, nie do zniesienia było to, że w oczach ludzi, wśród których żył od 37 lat stał się łajdakiem”.

Siergiej Łoźnica jest reżyserem wielu cenionych dokumentów, między innymi „Blokady” o oblężeniu Leningradu. Ma też na koncie film fabularny „Szczęście ty moje”, przejmujący obraz mentalności ludzi w postsowieckiej Rosji.

KR/Biełsat/IAR/ polityka.pl

Zobacz też
Komentarze