Kultura po obu stronach Schengen. Nowe oblicze Partnerstwa Wschodniego


W programie Partnerstwa Wschodniego wreszcie uwzględniono kulturę. Ale by stała się ona międzynarodowym spoiwem, nie ma sensu realizować olbrzymich jednorazowych projektów, lepsze są mniejsze, długoterminowe. Potrzebna jest też głęboka współpraca między Wschodem a Zachodem – zgodzili się uczestnicy sympozjonu „Partnerstwo Wschodnie jako projekt kulturowy”.

Sympozjon odbył się w podsejneńskiej Krasnogrudzie w Międzynarodowym Centrum Dialogu. To bardzo istotne spotkanie – do tej pory na Partnerstwo Wschodnie patrzono głównie pod kątem politycznym, teraz chodzi o to, by spojrzeć na PW jak na projekt kulturowy. Dlatego bardzo ważna jest współpraca samorządowców, pozarządówek oraz instytucji kultury z krajami Partnerstwa Wschodniego. Chodzi o realizację projektów w obszarze dialogu międzykulturowego, realizowanych po obu stronach Schengen.

Uczestnicy sympozjonu z różnych krajów opowiadali o swoich doświadczeniach, tłumaczyli czego oczekują po Partnerstwie Wschodnim, rozmawiali o konkretnych formach współpracy. Podkreślano, jak ważne jest to, by Partnerstwo Wschodnie rozumiane było szerzej – jako odważny projekt kulturowy, traktujący wschodnich sąsiadów w sposób podmiotowy i partnerski, czerpiący siłę z inicjatyw oddolnych, otwarty na współpracę również z krajami pozostającymi poza Partnerstwem Wschodnim i Unią Europejską. Według uczestników sympozjonu kluczowa jest rola sąsiedzkiego, regionalnego wymiaru współpracy – zakorzenionego w konkretnych miejscach i społecznościach, stawiającego na pracę organiczną, wrażliwego na różnorodność i odmienność kultur.


Współpraca na rzecz kultury odbuduje więzi społeczne

Krzysztof Czyżewski, szef Ośrodka Pogranicze, podkreślał, że w Partnerstwie Wschodnim kluczowe jest wzajemne poznanie się.

– Z decentralizacją kultury zmierzyliśmy się po 89 roku i ciągle o to walczymy. Mamy nawrót tej centralizacyjnej tendencji, której się przeciwstawialiśmy. Nie jest to bez związku z naszym członkostwem w Unii Europejskiej – finansowanie idzie do centrum. Ale też pustynia kulturowa poza centrum jest dla nas wyzwaniem. Polityzacja zaś ma dwa ostrza. Z jednej strony jest to zależność, a z drugiej strony chcemy, aby kultura była zaangażowana, społeczna, obecna politycznie. Tak więc mówi o polityczności rozumianej szerzej – mówił Czyżewski. Zwrócił też uwagę na polską słabość – paternalistyczny stosunek do sąsiadów. Jego zdaniem musimy się przy sąsiadach uczyć się go przezwyciężać. – My, dziś skoncentrowani na wspólnotowości, zapominamy o przypadku takiego kraju jak Białoruś, który nie miał okazji wyzwolić przestrzeni dla jednostki. Przeszedł z jednego modelu wspólnotowości do drugiego. Pierwszy był sztuczny, drugi jeszcze niezrealizowany. A ludzie muszą mieć kulturę, która stwarza warunki dla indywidualnego rozwoju jednostki. Dopiero wtedy można myśleć o dużych projektach wspólnotowych.

Ales Antsipenka z Collegium Białoruskiego stwierdził, że kultura może być narzędziem walki z komunizmem, tak jak udowodniła to „Kultura” Jerzego Giedroycia. – Upadek komunizmu nie przyniósł demokracji w Białorusi, zastąpił go nowy reżim, komunistyczna mentalność pozostała. Kultura niezależna na Białorusi nie zdołała jej jeszcze zmienić. Tymczasem kultura może być środkiem do przekazania wartości uniwersalnych. Jest naturalnym oponentem ideologii, jest otwarta i uniwersalna – mówił Antsipenka. – Brak zaufania w społeczeństwie białoruskim względem siebie nawzajem wskazuje, jak bardzo potrzebna jest praca kulturowa, która może odbudować podstawowe więzi społeczne. Może zbudować nowe wartości wspólnotowości, przezwyciężyć traumy społeczne, historyczne i polityczne.

Zdaniem Antsipenki na Białorusi Partnerstwo Wschodnie nie może opierać się na współpracy z oficjalnymi władzami. – Tym bardziej jedynym wymiarem, w którym ta współpraca jest możliwa jest kultura, budowana i tworzona lokalnie, dotycząca i skierowana do jednostki.

Cały artykuł można przeczytać tu.

KR/Biełstat za bialystok.gazeta.pl

Zobacz też
Komentarze