Seremet zapozna się ze sprawą skazanego w Polsce białoruskiego opozycjonisty


Prokurator generalny Andrzej Seremet zapowiedział w czwartek, że zapozna się ze sprawą białoruskiego opozycjonisty Andreja Żukowca, skazanego przez białostocki sąd na 3 lata więzienia i 15 tys. zł grzywny za oszustwo.

”Do mnie zwróciła się grupa parlamentarzystów w tej sprawie, nie miałem jeszcze tego pisma na biurku. Zażyczę sobie oczywiście informacji o wynikach tego postępowania i w zależności od tego zajmę jakieś stanowisko” – powiedział Seremet dziennikarzom w Krakowie.

O interwencję w sprawie białoruskiego opozycjonisty zaapelowali w poniedziałek do Ministerstwa Sprawiedliwości i prokuratora generalnego działacze organizacji współpracujących z białoruską opozycją. We wtorek odbyło się w tej sprawie spotkanie parlamentarnego zespołu ds. Białorusi.

Przenieść sprawę do innego miasta

Chodzi o sprawę Białorusina Andrieja Żukowca, skazanego 30 kwietnia na 3 lata więzienia i 15 tys. zł grzywny przez Sąd Rejonowy w Białymstoku za oszustwo przy uzyskaniu prawie 700 tys. dolarów kredytów w dwóch białoruskich bankach.

Żukowiec od początku śledztwa, a potem w trakcie procesu, nie przyznawał się do zarzutów i przekonywał, że nadesłane z Białorusi dowody przeciw niemu są sfałszowane, a sprawa ma związek z jego działalnością w antyłukaszenkowskiej opozycji. Zapowiedział apelację. Sąd uznał jednak, że dowody zgromadzone w tej sprawie na Białorusi są ”dowodami rzetelnymi i zarazem dowodami wiarygodnymi”. Chodzi m.in. o zeznania świadków z Białorusi, w których przesłuchaniach w Mińsku brał udział sędzia przewodniczący.

Dziwna dobrosąsiedzka współpraca

Organizacje współpracujące z białoruską opozycją oceniły, że sprawa apelacyjna powinna być przeniesiona do innego miasta, bo szereg sygnałów świadczy o tym, że w Białymstoku ma miejsce ”dziwna dobrosąsiedzka współpraca ze służbami białoruskimi”.

Sądem właściwym do rozpatrzenia apelacji w sprawie Żukowca (sam skazany zapowiedział jej złożenie tuż po wyjściu z sali rozpraw) będzie Sąd Okręgowy w Białymstoku. Jego rzecznik, sędzia Przemysław Wasilewski, powiedział PAP, że kodeks postępowania karnego w wyjątkowych sytuacjach daje możliwość przeniesienia rozpoznania sprawy do innego sądu.

Art. 37 kpk mówi o tym, iż ”Sąd Najwyższy może z inicjatywy właściwego sądu przekazać sprawę do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu, jeżeli wymaga tego dobro wymiaru sprawiedliwości”.

Wasilewski przyznał jednak, że w praktyce nie spotykał się z przypadkiem, by przepis ten był wykorzystany przez sąd odwoławczy do wystąpienia o przekazanie rozpoznania sprawy przez SN innemu sądowi równorzędnemu.

Pytany, czy w takim razie np. minister sprawiedliwości mógłby wskazać inny sąd do rozpoznania sprawy, powiedział, że takiej możliwości nie ma. Przypomniał, że strona niezadowolona z wyroku odwoławczego ma możliwość złożenia kasacji do Sądu Najwyższego.

KR/Biełsat/PAP

Zobacz też
Komentarze