Białorusini żądają przeprosin od Międzynarodowej Federacji Hokeja


Kilka dni temu podczas meczu Mistrzostw Świata w Hokeju w Szwecji doszło do prawdziwego skandalu – białoruscy kibice zostali wyrzuceni z areny tylko dlatego, że rozwinęli swoją historyczną biało-czerwono-białą flagę, przypomina „Korespondent Wschodni”.
Międzynarodowa Federacja Hokeja wydała bowiem zakaz używania białoruskiej flagi narodowej podczas mistrzostw, uznając ją za symbol polityczny.

Tą decyzją oburzeni zostali nie tylko przedstawiciele białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego, ale również społeczność międzynarodowa. Politycy, działacze społeczni i obrońcy praw człowieka podkreślali, że takie działania federacji to dyskryminowanie Białorusinów i łamanie nie tylko podstawowych praw człowieka i szwedzkiego ustawodawstwa, ale również z postanowień statutu IIHF. W sieciach społecznościowych pojawiły grupy, które apelowały o wysyłanie maili i faksów do przewodniczącego federacji, Rene Fasela. W Sztokholmie zorganizowano nawet pikietę w obronie biało-czerwono-białej flagi.

Federacja zaproponowała kompromis – na areny można wnosić białoruskie flagi, ale nie można ich rozwijać i machać nimi.

Oczywiście takie rozwiązanie nie satysfakcjonuje. Dlatego też teraz głos w tej sprawie zabrali internauci. Żądają oni od władz Federacji Hokeja oficjalnych przeprosin dla białoruskich kibiców i zagwarantowania poszanowania dla symboli narodowych i praw człowieka podczas mistrzostw świata. Na platformie Change.org zainicjowali petycję.

Przypomnijmy, że biało-czerwono-biała flaga to tradycyjny symbol Białorusi. Nie uznaje jej Aleksander Łukaszenka, który po dojściu do władzy zastąpił tę tradycyjną flagę i herb Pogoni czerwono-zielonymi barwami, narzuconymi Białorusi przez bolszewików po I wojnie światowej i potem obowiązującymi w białoruskiej republice radzieckiej. Obecnie biało-czerwono-biała flaga jest symbolem niezależności, demokracji, Białorusini przynoszą ją na manifestacje wolnościowe. Za jej demonstrowanie na Białorusi można trafić nawet do więzienia.

KR/Biełsat

Zobacz też
Komentarze