Współpracownicy Biełsatu podejrzewani o szpiegostwo przemysłowe w kołchozie?


W lutym niezależni dziennikarze pojechali do miasteczka Wielika Maszczanina pod Mohylewem, by wraz z miejscowym dziennikarzem Barysem Wyrwiczem przygotować reportaż o nieprawidłowościach w miejscowym Kołchozie. Na miejscu zostali oskarżeni o szpiegostwo przemysłowe.

To właśnie w gazecie Wyrwicza „Mohylewski wybór” pojawiły się dowody zgromadzone przez miejscowego aktywistę Walerego Wusika mówiące o licznych naruszeniach prawa przez dyrektora kołchozu „Lebiedzianka”. Podczas robienia reportażu przedstawiciele dyrekcji kołchozu najpierw zaczęli grozić aktywiście, a potem swoją złość skierowali się w stronę współpracowników Biełsatu – którzy zostali oskarżeni o „szpiegostwo przemysłowe”. Dowodem przestępstwa miała być obecność dziennikarzy na terenie kołchozu bez zezwolenia władz.

Wyrwicza 22 kwietnia odwiedził inspektor milicji komisariatu rejonu bialnickiego Aleksander Emaljanau, który wypytywał się w jaki sposób reportaż pojawił się w programie stacji i czy dziennikarze, którzy go przygotowali pracują dla Biełsatu.

Okazuje się, że pracownik kołchozu „Lebiedzianka” Michaił Bjaliou zwrócił się do milicji ze skargą, że został przez Wusika pomówiony. „Miałem wrażenie, że najbardziej zaciekawili pracownika milicji niezależni dziennikarze przygotowujący materiał i fakt, że mogli współpracować z TV Biełsat. Funkcjonariusz miał wypytywać głownie o nich – na co według relacji Wyrwaicza otrzymał głównie odpowiedź „nie wiem”.

Jb/Biełsat/ spring96.org

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze