UE musi być „twarda ale otwarta” – czyli po co „Dialog na rzecz modernizacji Białorusi”


Od czasów brutalnego rozbicia powyborczej demonstracji w grudniu 2010 r. i masowych aresztów wśród opozycji UE straciła kanały kontaktu z białoruską władzą. Inaczej niż w innych krajach b. ZSRR takich jak Ukraina, Gruzja czy Mołdowa praktycznie nie ma komu przedstawić swoich propozycji.

Jak zachęcić władze?

UE wraz z przedstawicielami białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego rok temu zainicjowała projekt „Dialogu ze społeczeństwem obywatelskim na rzecz modernizacji na Białorusi”, które w założeniu może się stać platformą, do której z czasem dołączą przedstawiciele władzy. Temat jest ważny również dla samego Łukaszenki, który od jakiegoś czasu powtarza, że Białorusi potrzebna jest modernizacja nieefektywnej gospodarki.

UE postanowiło ponad rok temu dać szanse rozmowy na temat jak powinna wyglądać Białoruś i we wtorek Parlament Europejski pod egidą Europejskiej Partii Ludowej i przewodniczącego delegacji ds. kontaktów z Białorusią posła Filipa Kaczmarka zorganizował konferencję podsumowującą pierwszy rok trwania projektu.

W konferencji oprócz przedstawicieli strony białoruskiej udział wzięli m.in.: polski wiceminister spraw zagranicznych Jerzy Pomianowski i specjalny wysłannik niemieckiego MSZ ds. Europy Środkowej Antje Leenderste, przedstawiciel nordyckiej rady Ministrów Kristian Foss a także przewodniczący komisji spraw zagranicznych PE Elmar Brok, europoseł Jacek Protesiewicz.

Rok dialogu

W pierwszym panelu dotyczącym podsumowania projektu Gunnar Weigand dyrektor ds. Partnerstwa Wschodniego w unijnej służbie zewnętrznej podkreślił, że stosunki z Białorusią nie poprawiają się , gdyż nie rozwiązano kwestii więźniów politycznych. Jednak przypomniał również, że ostatnio Białoruś stara się poprawić klimat zezwalając na ponowne uruchomienie szwedzkiego przedstawicielstwa w Mińsku praktycznie nie działającego czasu wydalenia szwedzkiego ambasadora w sierpniu 2012 r.

Przedstawiciel polskiego MSZ Jerzy Pomianowski powiedział z kolei, że prawdziwa modernizacja nie może być jedynie „restauracją zabytków” czyli nieefektywnych przedsiębiorstw i potrzebna jest kompleksowa zmiana systemu. Przypomniał, że Polska wspiera modernizację Białorusi sponsorując projekty mające na celu zwiększenie dostępu Białorusinów do niezależnej informacji, takich jak portal Charter97.org, Białoruskie Biuro Informacyjne czy telewizje Biełsat.

„Antydemokratyczna kontrrewolucja”

Białoruski opozycjonista Aleksander Milinkiewicz uważa, że na terenie b. ZSRR ma miejsce „antydemokratyczna kontrrewolucja” inspirowana przez Rosję, która w ten sposób chce zrównoważyć wpływ Partnerstwa Wschodniego. Jest to, jego zdaniem, znak odradzania się rosyjskiego imperializmu. Polityk twierdzi, że Unia mimo problemów nie powinna zamykać swoich drzwi przed krajami takimi jak Ukraina, Gruzja czy Mołdawia. Będzie to dobrym znakiem również dla obywateli Białorusi.

Jacek Protasiewicz podkreślił, wagę dialogu w zmianach systemowych wspominając swoje doświadczenia z młodości, gdy, jak się okazało, mylnie sprzeciwiał się okrągłemu stołowi. Europoseł uważa jednak, że gotowość do współpracy z Białorusią nie jest naiwna i jedyną szansąa na poprawę stosunków jest wypuszczenie więźniów, oraz zaprzestanie wojny dyplomatycznej i propagandowej z Polską.

38 represjonowanych

W drugim panelu poświęconym przyszłości inicjatywy wypowiadali się głownie przedstawiciele białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego i opozycjoniści.

Walacin Stefanowicz wiceprzewodniczący organizacji broniącej praw człowieka „Wiasna” podkreślił, że zapowiadana przez władze modernizacja będzie miała autorytarny charakter, i w założeniu ma się odbyć bez udziału społeczeństwa obywatelskiego. Przypomniał, że ewentualny powrót UE do dialogu z władzą nie musi być poprzedzony uwolnieniem więźniów politycznych. Aktywista przypomniał, że na Białorusi nadal 38 osób nadal podlega rozmaitym restrykcjom takim jak wyroki w zawieszeniu, zakazy wyjazdu etc.

„Łukaszenka mistrz imitacji”

Białoruski aktywista młodzieżowy Franak Wiaczorka uważa, że reżim rozumie modernizację jako techniczną renowację bez zmiany systemu. Łukaszenka, jego zdaniem, to mistrz imitacji, który będzie mamił Zachód propozycjami stworzenia urzędu rzecznika praw człowieka lub wprowadzenia ordynacji proporcjonalnej w wyborach do parlamentu. Aktywista przestrzegł z przed wykreślaniem urzędników z czarnej listy osób objętych zakazem wjazdu do UE. Jego zdaniem, dla Mińska zdjęcie sankcji choć z jednej osoby bez żadnych ustępstw ze swojej strony będzie traktowane jako zwycięstwo. Zdaniem Wiaczorki Białorusini są zmęczeni Łukaszenką winiąc go za pogarszający się standard życia i codzienne upokorzenia. Opozycjonista uważa,że w inicjatywie UE powinny być bardziej reprezentowane grupy domagające się sankcji. Należy się również uważniej przyglądać przedstawicielom władz biorącym udział w projekcie. Przypomniał, że w rozmaitych spotkaniach uczestniczą przedstawiciele władz uniwersytetów, którzy wyrzucali jego i jego kolegów ze studiów za działalność polityczną.

Nie ma dialogu bez wolnych wyborów

Lider Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka wymienił nazwiska wszystkich białoruskich więźniów sumienia, którzy jego zdaniem przebywają tak naprawdę w „sowieckich” więzieniach. Zaproponował trzy kroki, których powinna domagać się UE – wypuszczenie i rehabilitacja więźniów, przeprowadzenie wolnych i uczciwych wyborów zgodnych ze standardami OBWE i dopiero potem rozpoczęcie z władzami dialogu na rzecz modernizacji Białorusi. Jego zdaniem, obecnie ma miejsce sytuacja, w której białoruskie władze za wypuszczenie więźniów politycznych domagają się wykreślenia kolejnych nazwisk z czarnej listy.

Labiedźka przypomniał, że na razie UE niewiele robi dla społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi – wspomniał w tym kontekście o problemach finansowania Biełsatu i brak wsparcia dla innych mediów niezależnych. Opozycjonista przestrzegł przed procesem prywatyzacji, który może doprowadzić do sprzedania białoruskich przedsiębiorstw Rosjanom lub Chińczykom. Polityk nie zgadza się na używanie określenia „sankcje” wobec decyzji UE objęcia 200 Białorusinów zakazem wjazdu do UE. W jego opinii, nie dotyczą one bezpośrednio białoruskiego narodu, a jedynie grupy osób łamiących konstytucję

Na razie białoruskie społeczeństwo niewiele wie o unijnej inicjatywie. Według różnych badań o istnieniu „Dialogi” wie od 4 do 20 proc. Białorusinów.

„Za mało wiemy o Białorusi”

Na zakończenie spotkania europosłeł Filip Kaczmarek podkreślił, że UE nie chce modernizacji rozumianej jako proces dziejący się w państwie autorytarnym. UE musi być jednak „twarda ale otwarta” na możliwość rozmowy z władzą na temat zmian i próbować angażować lokalne elity – jednak jedynie tych, którzy nie brali udziału w represjach wobec opozycji . Kaczmarek uważa, że obywatele UE i instytucje unijne powinny rozwijać swoją wiedzę na temat Białorusi, bo na razie informacje o Białorusi docierają do Europy przy okazji kryzysów lub skandali. Według Kaczmarka, kwestia Białoruska nie dzieli grup politycznych w EP, który przyjmuje jednolite stanowisko.

Projekt „Dialogu na rzecz modernizacji Białorusi” dotyczy czterech grup zagadnień: reform politycznych, systemu prawnego, reform ekonomicznych i społecznych. W projekcie uczestniczyło 60 przedstawicieli białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego. W rządowych mediach był on przedstawiany jako spisek „mający na celu podporządkowane Białorusi”. Później jednak szef białoruskiego MSZ Uładzimir Makiej zasugerował możliwość włączenia się do projektu.

Jb/Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze